Strefa zawodnika

 

 

Ciekawostki

 
1. Powstanie trójboju siłowego na świecie
2. Przeszłość powerlifterów - Całe złoto Islandii
3. Historia światowego sportu ciężarowego
4. Trening zdrowotny
5. Stojąc czy siedząc
6. Ostry trening wymaga ekstra protein

7. Antyrakowe właściwości kapusty kiszonej

8. Brokuły dobre na wrzody

9. Czerwone wino chroni serce przed chorobą wieńcową

10. Kwas foliowy chroni przed rakiem i poronieniem
11. Miłorząb spowalnia demencję u osób ze stwardnieniem rozsianym
12. Orzechy i masło orzechowe obniżają ryzyko cukrzycy
13. Sok z cytryny niszczy plemniki i wirusa HIV
14. Szałwia poprawia pamięć.
15. Ciemna czekolada obniża ciśnienie tętnicze
16. Miód chroni naczynia krwionośne
17. Orzeszki ziemne przeciw gruźlicy
18. Sok z winogron może powodować niedobory żelaza
19. Białe wino korzystne dla płuc
20. Curry chroni wątrobę przed skutkami nadużywania alkoholu
21. Ekstrakt melisy lekarskiej pomocny w leczeniu łagodnej i średnio nasilonej choroby Alzheimera
22. Kefir chroni przed mutacjami w DNA
23. Naturalna żywność jest jak aspiryna
24. Ryby obniżają ryzyko choroby Alzheimera
25. Znaczenie kwasów 3-wielonienasyconych w diecie

Powrót do strony głównej


Znaczenie kwasów 3-wielonienasyconych w diecie

Artykuł stanowi komentarz do opublikowanej w tym samym numerze Circulation pracy Leaf i wsp. poświęconej zastosowaniu 3-wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (3-PUFA) w prewencji nagłych zgonów wieńcowych. Klasyczna teoria, oparta na wynikach wielu badań podstawowych, zakłada związek pomiędzy spożyciem nasyconych kwasów tłuszczowych, wzrostem poziomu cholesterolu oraz rozwojem miażdżycy.

Duże obserwacje epidemiologiczne nie potwierdziły jednak jednoznacznie związku pomiędzy spożyciem dużych ilości tłuszczów nasyconych a występowaniem powikłań i zgonów wieńcowych. Autorzy zwracają więc uwagę na nowe prace kliniczno-epidemiologiczne, dotyczące długołańcuchowych 3-PUFA zawartych w tkance tłuszczowej ryb morskich. Zaliczyć można do nich kwas eikozapentaenowy i dokozaheksaenowy. W badaniach epidemiologicznych wykazano, że wysoka zawartość 3-PUFA w błonach komórkowych, fosfolipidach błon komórkowych oraz surowicy krwi zmniejszała ryzyko nagłego zgonu sercowego. W badaniu GISSI Prevenzione suplementacja 3-PUFA u chorych po zawale mięśnia sercowego redukowała częstość nagłych zgonów o 45%. Ochronny wpływ 3-PUFA widoczny jest w okresie kilku tygodni-kilku miesięcy od początku ich suplementacji. Głównym mechanizmem nagłych zgonów jest w 70% przypadków migotanie komór, a 3-PUFA mają podwyższać próg migotania komór m.in. dla bodźców niedokrwiennych.

Stwierdzono, że wzrost zawartości tych kwasów w błonie komórkowej kardiomiocyta poprawia funkcję kanałów jonowych (sodowych i wapniowych), stabilizuje przebieg potencjału czynnościowego i obniża pobudliwość elektryczną komórki mięśnia sercowego. Zaobserwowano również zmniejszenie wahań stężeń wapnia w cytozolu komórki. Nagłe zgony stanowią nadal około połowy wszystkich zgonów spowodowanych chorobą wieńcową. Implantowanie kardiowerterów-defibrylatorów pozwala zmniejszyć śmiertelność w wyselekcjonowanych podgrupach chorych wysokiego ryzyka, ale prewencja na poziomie populacyjnym stanowi nadal poważne wyzwanie. Badane leki okazały się w większości przypadków nieskuteczne. Zdaniem autorów spożywanie umiarkowanych ilości 3-PUFA (stanowiących odpowiednik 1-2 posiłków rybnych tygodniowo) przez chorych po przebytym zawale serca jest interwencją tanią, nie wiążącą się z istotnym ryzykiem i zasługującą na uwagę zarówno lekarzy praktyków jak i osób zajmujących się polityką zdrowotną.

Circulation / 3 czerwca 2003

Do góry


Ryby obniżają ryzyko choroby Alzheimera

Ryby, orzechy i sałatki z olejem roślinnym - to produkty, które dzięki wielonienasyconym kwasom tłuszczowym obniżają ryzyko choroby Alzheimera - sugeruje artykuł w "The Archives of Neurology".

Badaniami naukowców z Rush-Presbyterian St. Luke's Medical Center w Chicago kierowała Martha Clare Morris. Przeprowadzono je w ciągu 7 lat na 815 pensjonariuszach domów opieki. 131 z nich zachorowało na Alzheimera. Jak się okazało, jedzący ryby przynajmniej raz w tygodniu byli o 60 procent mniej zagrożeni chorobą w porównaniu z tymi, którzy ryb nie jedli.

Podobne działanie zdaniem prof. Morris wykazują orzechy czy sosy do sałatek na bazie olejów roślinnych - zawarte w nich kwasy tłuszczowe występują także w błonach komórkowych komórek mózgu.

Wcześniejsze badania wskazywały, że przed Alzheimerem chroni dieta bogata w przeciwutleniacze - na przykład zawarte w owocach, warzywach i czerwonym winie - choć przyczyny tej coraz częstszej w starzejących się społeczeństwach choroby nadal nie są jasne.

W komentarzu redakcyjnym Robert Friedland z Case Western Reserve University School of Medicine w Cleveland zauważył, że dieta bogata w mięso ryb zapobiega nie tylko Alzheimerowi. Jednocześnie jednak ostrzegł, że w niektórych rybach mogą być toksyczne substancje, na przykład rtęć.

"Bogata w przeciwutleniacze i nienasycone tłuszcze dieta z dużą ilością ryb, drobiu, warzyw i owoców, a zmniejszoną -czerwonego mięsa i produktów mleczarskich może obniżać ryzyko zarówno Alzheimera, jak i chorób serca oraz udaru" - napisał Friedland.

Do góry


Naturalna żywność jest jak aspiryna

Żywność pochodząca ze specjalnych ekologicznych gospodarstw zawiera więcej kwasu salicylowego o korzystnym działaniu dla zdrowia - informuje najnowszy "New Scientist". Dotychczasowe badania nie potwierdzały przewagi żywności pochodzącej z ekologicznych gospodarstw nad "zwykłymi" produktami. Jednak John Paterson, biochemik z Dumfries and Galloway Royal Infirmary wspólnie z naukowcami z University of Strathclyde odkrył w "naturalnych" zupach warzywnych kilka razy więcej kwasu salicylowego niż w "zwykłych". Działa on podobnie jak aspiryna - zmniejsza ryzyko zawału serca, udaru i raka jelita grubego. W przypadku 11 marek "naturalnej" zupy poziom kwasu salicylowego wynosił 177 nanogramów na gram, dla "zwykłej" - 20 nanogramów na gram. Kwas salicylowy jest naturalnym produktem roślin, który chroni ich organizm przed stresem i chorobami. Nic dziwnego, że u roślin nie chronionych przez pestycydy i herbicydy poziom kwasu jest wyższy niż w przemysłowych uprawach Wcześniejsze badania Patersona wykazały, że u buddyjskich mnichów, którzy są wegetarianami, poziom kwasu salicylowego we krwi jest wyraźnie wyższy niż u osób spożywających mięso.

2002, 03, 26 , PAP

Do góry


Kefir chroni przed mutacjami w DNA

Bakterie żyjące w produktach ze sfermentowanego mleka chronią przed wadliwymi zmianami w DNA i przed rozwojem nowotworów układu pokarmowego - o badaniach naukowców rosyjskich donosi serwis internetowy "AlphaGalileo". Badacze na całym świecie poszukują tzw. antymutagenów - związków, które skutecznie chroniłyby przed zmianami (mutacjami) w DNA. Powstawanie mutacji sprzyja rozwojowi wielu groźnych chorób, jak chociażby choroby nowotworowe. Przyspiesza też procesy starzenia.

Dotychczasowe wyniki wskazują, że w organizmie ludzi i zwierząt najwięcej substancji o aktywności antymutagennej jest zlokalizowanych w organach i płynach związanych z procesami rozrodu. Rozmnażanie jest niezwykle ważnym procesem w cyklu życiowym organizmów żywych, kluczowym dla przetrwania gatunku, dlatego ryzyko przekazania zmian w DNA potomstwu powinno być minimalne. Antymutageny są znajdowane m.in. w nasionach i zarodnikach roślin oraz komórkach jajowych i spermie zwierząt. Badania dowiodły też, że produkują je niektóre bakterie. Badacze z Uniwersytetu Moskiewskiego oraz z Rosyjskiej Akademii Nauk zainteresowali się możliwością wykorzystania bakteryjnych antymutagenów w medycynie.

Udało im się zaobserwować, że występujące w sfermentowanym mleku związki, które sprzyjają mutacjom, tracą swoje niebezpieczne właściwości dzięki bakteriom - pałeczkom kwasu mlekowego, które biorą udział w powstawaniu produktów ze sfermentowanego (kwaśnego) mleka, jak kefir czy jogurt.

Neutralizują one mutageny na różne sposoby. Produkują m.in. enzymy i kwasy organiczne - mlekowy, octowy i masłowy, które hamują aktywność tych "niebezpiecznych" dla DNA związków. Niektóre bakterie mogą też same tworzyć z mutagenami chemiczne wiązania, a czasami działają jako antyutleniacze i neutralizują wolne rodniki, jedne z najbardziej znanych czynników mutagennych.

Na podstawie własnych wyników i obserwacji, badacze rosyjscy, wnioskują, że pałeczki kwasu mlekowego neutralizują mutageny w przewodzie pokarmowym człowieka. Podobnie jak inne bakterie - tzw. bifidobakterie, które wchodzą w skład jelitowej flory bakteryjnej, gdzie m.in niszczą bakterie chorobotwórcze.

Jak wykazały badania na szczurach, bifidobakterie i bakterie kwasu mlekowego, mogą chronić przed rozwojem procesów nowotworowych. Potwierdzają to też obserwacje medyczne - osoby pijące dużo sfermentowanych produktów mlecznych rzadziej zapadają na raka jelit. Jako kolejną grupę bakterii, które mogą w organizmie ludzkim neutralizować mutageny, naukowcy wymieniają też propionibakterie, które zasiedlają produkty mleczne i sery, a niektóre z nich żyją również na skórze. Bakterie te mają udział w produkcji witaminy B12.

Jak podkreślają badacze, antymutagenne własności bakterii są uniwersalne. Dzięki temu bakterie mogą być wykorzystane do produkcji nowych leków lub dodatków dietetycznych, bogatych w związki neutralizujące mutageny i karcynogeny.

Do góry


Ekstrakt melisy lekarskiej pomocny w leczeniu łagodnej i średnio nasilonej choroby Alzheimera

Ekstrakt melisy lekarskiej (melissa officinalis) może być przydatny w leczeniu pacjentów z łagodną i średnio nasiloną chorobą Alzheimera – jak wynika z doniesienia z lipcowego wydania „Journal of Neurology, Neurosurgery and Psychiatry”. Podobnie do innych leków stosowanych w chorobie Alzheimera, melisa lekarska oddziałuje na receptor acetylocholiny w ośrodkowym układzie nerwowym, zarówno z właściwościami wiązania muskarynowego jak i nikotynowego.

Zespół dra Shahina Akhondzadeh z Teherańskiego Uniwersytetu Nauk Medycznych w Iranie zbadał bezpieczeństwo i skuteczność melisy lekarskiej w porównaniu z placebo. Leki podawano przez ponad 4 miesiące 42 pacjentom z łagodną lub średnio nasiloną chorobą Alzheimera. Leczenie melisą lekarską przyniosło znaczną poprawę czynności poznawczych, zmierzoną w Skali Oceny Choroby Alzheimera (ADAS), podczas, gdy przyjmowanie placebo było związane ze znacznym pogorszeniem tych wyników.

Częstotliwość występowania działań niepożądanych nie różniła się w obu grupach, lecz pobudzenie rzadziej występowało wśród pacjentów przyjmujących melisę. „Badania przedkliniczne melisy lekarskiej i szałwii lekarskiej wykazały, że machanizm ich działania, a szczególnie melisy, jest podobny do leków na chorobę Alzheimera zaaprobowanych przez FDA. Dodatkowo, melisa ma działanie zmniejszające pobudzenie” - powiedział Reuters Health dr Akhondzadeh.

Zioła te są bezpieczne oraz były stosowane przez wiele wieków jako środki wiatropędne, sedatywne i anksjolityczne. Nasze badania wskazują, że powinny być brane pod uwagę w leczeniu choroby Alzheimera” – zakonkludował dr Akhondzadeh.

2003, 07, 12 Reuters Health

Do góry


Curry chroni wątrobę przed skutkami nadużywania alkoholu

Kurkumina, składnik indyjskiej przyprawy curry, może chronić wątrobę przez skutkami nadużywania alkoholu - tj. zapaleniem i martwicą tkanek. O wynikach badań na szczurach donoszą badacze fińscy w "American Journal of Physiology - Gastrointestinal and Liver Physiology".

"W badaniach na szczurach wykazaliśmy, że kurkumina może w wątrobie hamować aktywność związku o nazwie czynnik jądrowy kappa B (NFkB). Jest to białko, które inicjuje serię procesów prowadzących do rozwoju stanu zapalnego w wątrobie i innych tkankach oraz do ich obumierania" - tłumaczy Kalle Jokelainen ze Szpitala Uniwersyteckiego w Helsinkach.

Alkohol wywiera szkodliwy wpływ na wiele narządów i tkanek organizmu, jednak według naukowców najwięcej szkód doznają układ nerwowy i wątroba. Jak większość związków toksycznych, alkohol jest neutralizowany w wątrobie. Przy nadmiernym spożyciu alkoholu wątroba jest obciążona i podatna na rozwój przewlekłego stanu zapalnego oraz uszkodzenia. W ten sposób rozwija się marskość wątroby, która jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród alkoholików.

NFkB ulega aktywacji w komórkach pod wpływem wielu szkodliwych czynników, w tym m.in. promieniowania, szoku termicznego czy endotoksyn - toksycznych związków produkowanych przez bakterie. Reaguje też na tzw. stres oksydacyjny, związany z działaniem wolnych rodników, szkodliwych cząsteczek, które uszkadzają wiele składników komórek. Występuje nie tylko w wątrobie - jego produkcja zachodzi też w mózgu czy w tkankach płodu. We wszystkich przypadkach odpowiada za obumieranie tkanek w odpowiedzi na zatrucie alkoholem.

"Picie dużych ilości alkoholu powoduje, że z jelita łatwiej przenikają do krwiobiegu endotoksyny bakterii. Są one jak większość toksyn neutralizowane w wątrobie. Koszty tego są jednak ogromne, bo endotoksyny aktywują NFkB" - tłumaczy Jokelainen.

Jego zespół przez miesiąc prowadził swoje badania na czterech grupach szczurów. Pierwszą z nich badacze karmili olejem z ryb i alkoholem, drugą olejem z ryb i glukozą. Dwie kolejne grupy zwierząt były żywione w ten sam sposób, z tą jednak różnicą, że podawano im jednocześnie kurkuminę.

Kurkumina jest aktywnym składnikiem kurkumy, rośliny spokrewnionej z imbirem, która jest używana w kuchni orientalnej do barwienia potraw na kolor żółty i jest też składnikiem znanej azjatyckiej mieszanki przypraw - curry. W krajach azjatyckich kurkuma jest stosowana do leczenia takich schorzeń jak reumatoidalne zapalenie stawów, czy choroby wątroby. Wyniki badań wskazują ponadto, że może ona hamować wzrost guzów nowotworowych.

Analiza tkanek pobieranych z wątroby zwierząt wykazała, że w wątrobie szczurów spożywających alkohol znacznie wzrosła aktywność NFkB oraz poziom związków, które promują stan zapalny. Okazało się jednak, że podawanie kurkuminy zapobiegało zapaleniu wątroby, obumieraniu jej tkanek, a także stłuszczeniu tego narządu. Stłuszczenie wątroby jest najbardziej typową reakcją wątroby na czynniki uszkadzające.

Badacze zastosowali w swoim doświadczeniach dużo większe dawki kurkuminy niż tradycyjnie stosuje się w kuchni. Jak jednak podkreśla Jokelainen, nie powinno to być przeszkodą, bo curry czy kurkumina nie wywierają szkodliwych działań ubocznych i mogą być spożywane przez ludzi w dużych ilościach.

"Nasze wyniki nie dowodzą jednak, że osoby, które będą jadły duże ilości kurkumy czy curry, mogą bezkarnie pić więcej alkoholu. Zresztą jak na razie nasze wyniki dotyczą tylko szczurów" - podkreśla Jokelainnen. Według badacza marskość wątroby u alkoholików to poważny problem zdrowotny, ale jedynym dobrym rozwiązaniem jest po prostu pić mniej.

Do góry


Białe wino korzystne dla płuc

Picie wina, zwłaszcza białego, jest korzystne dla płuc – tak wynika z badań przeprowadzonych przez ekspertów z Uniwersytetu w Buffalo. Związek systematycznego picia wina i dobrego stanu oraz funkcjonowania płuc zauważył Holger Schunemann ze Szkoły Medycznej i Nauk Biomedycznych przy Uniwersytecie w Buffalo.

Podobnych, dobroczynnych dla płuc właściwości wydaje się nie mieć ani piwo, ani inne napoje alkoholowe - mówił Schunemann podczas spotkania American Thoracic Society. Zdaniem Schunemanna, za dobroczynny wpływ wina na płuca mogą odpowiadać zawarte w nim przeciwutleniacze. Ich obecność stwierdzano dotąd głównie w winie czerwonym. Badacz przypomina dotychczasowe badania, w których wykazano korzyści z umiarkowanego picia czerwonego wina - jest ono dobre na serce. "Jeśli chodzi o zdrowie płuc, lepsze jest wino białe" - podkreśla Schunemann.

Jego współpracownicy przebadali 1555 mieszkańców Nowego Jorku. Zebrali ogólne informacje na temat spożywania przez nich alkoholu (ostatnio oraz w ciągu całego życia), innych nawyków (m.in. diety), oraz wagi ciała. Ochotników podzielono na kilka grup, w zależności od częstotliwości picia alkoholu, jego ilości i rodzaju.

Uczestnicy badań przeszli też standardowe badania funkcjonowania płuc, w tym pomiar pojemności płuc i jednosekundowej objętości wysilonego oddechu. Analiza wyników badań i danych z ankiet pozwoliła stwierdzić związek systematycznego, umiarkowanego picia wina zarówno z objętością, jak i wydolnością płuc - mówi Schunemann. Badacze stwierdzili m.in., że osoby pijące wino miały wyższy poziom przeciwutleniaczy (m.in. flawinoidów czy fenoli).

2002, 05, 21 , PAP

Do góry


Sok z winogron może powodować niedobory żelaza

Sok z czerwonych winogron, znany ze swojego dobrego wpływu na serce, może też wywoływać niedobory żelaza w organizmie - donoszą badacze z USA na łamach pisma "Journal of Agricultural and Food Chemistry". Naukowcy z amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa oraz z Cornell University pod kierunkiem dr Raymonda P. Glahna w badaniach na hodowlach ludzkich komórek z jelita zaobserwowali, że sok z czerwonych winogron może hamować procesy wyłapywania przez komórki jonów żelaza. W konsekwencji może to doprowadzić do rozwoju anemii.

Badacze analizowali wpływ różnego rodzaju soków - z czerwonych i białych winogron, ze śliwek, gruszek, jabłek, soku pomarańczowego oraz grejpfrutowego - na procesy absorpcji jonów żelaza przez komórki w jelitach człowieka. W tym celu stworzyli laboratoryjny model imitujący warunki panujące w jelicie - hodowane w laboratorium nabłonkowe komórki jelitowe były przemywane enzymami trawiennymi o odpowiedniej kwasowości.

Okazało się, że sok z czerwonych winogron, znany z korzystnego wpływu na układ krążenia, zredukował ilości pochłanianego żelaza o 67 proc. Na drugim miejscu wśród najsilniej hamujących absorpcję żelaza soków uplasował się sok ze śliwek - zmniejszał ja o 31 proc. Soki o jasnym zabarwieniu miały natomiast odwrotny wpływ, gdyż nasilały procesy absorpcji jonów żelaza. Najbardziej sprzyjał im sok z gruszek, a w dalszej kolejności sok z pomarańczy, grejpfruta i białych winogron.

Jak podkreślają autorzy, ich wyniki wymagają jeszcze potwierdzenia w badaniach klinicznych na pacjentach, ale na podstawie dotychczasowych rezultatów można wnioskować, że w nadmiarze sok z czerwonych winogron może mieć udział w rozwoju anemii związanej z niedoborami żelaza w organizmie. U niektórych dorosłych osób cierpiących na schorzenia związane z gromadzeniem nadmiaru żelaza, zmniejszenie jego absporpcji w jelitach może być bardzo korzystne.

Z kolei poważne niedobory żelaza zajmują wśród schorzeń związanych z niedoborem składników pokarmowych pierwsze miejsce na świecie. Skutkiem jest rozwój anemii, która objawia się ciągłym zmęczeniem, spadkiem wydajności w pracy i w szkole oraz spadkiem odporności organizmu. Jest ona szczególnie groźna u małych dzieci, u których może doprowadzić do zaburzeń rozwoju umysłowego, fizycznego i zaburzeń zachowania.

Badacze nie doradzają jednak wyeliminowania z dziecięcej diety soku z czerwonych winogron, zachęcają jedynie do zmniejszenia jego dawek na korzyść soku z białych winogron. "Nie chcemy odradzać picia czerwonego soku winogronowego. Chcemy jedynie podkreślić, że jego nadmiar może mieć też ujemne skutki dla zdrowia" - komentuje Glahn.

Do góry


Orzeszki ziemne przeciw gruźlicy

Orzeszki ziemne mogą pomóc w leczeniu gruźlicy, zawierają bowiem dużo argininy, substancji potrzebnej w organizmie do produkcji tlenku azotu, który wzmacnia układ odpornościowy, podaje "European Respiratory Journal". Naukowcy uważają, że niedobór tlenku azotu (NO) zwiększa ryzyko zachorowania na gruźlicę. Zwiększenie ilości NO w organizmie może usunąć ten problem. Jednym z rozwiązań jest aplikowanie pigułek zawierających argininę.

Arginina jest aminokwasem, jednym ze składników białek. Służy do gromadzenia i przenoszenia azotu w żywych organizmach. W znacznych ilościach zawarta jest w orzeszkach ziemnych.

Naukowcy z Linkoeping University w Szwecji sprawdzali teorię w Etiopii na 120 pacjentach chorych na gruźlicę. Uczestnicy badań przez cztery tygodnie otrzymywali albo argininę albo placebo (kapsułki ze środkiem farmakologicznie obojętnym). Po zakończeniu kuracji test śliny wykazał, że poziom bakterii w organizmach osób przyjmujących argininę znacznie zmalał. U przyjmujących placebo pozostał bez zmian.

Badacze są przekonani, że terapia argininą skróci czas leczenia gruźlicy. W obszarach świata, gdzie arginina nie jest dostępna, chorzy powinny wzbogacić dietę o duże ilości orzeszków ziemnych, jak sugeruje dr Jonh Harvey, jeden z badaczy.

Z powodu gruźlicy każdego roku na świecie umiera ponad dwa miliony osób. Gruźlica jest chorobą zakaźną, przenoszoną głównie drogą kropelkową. Źródłem zakażenia jest chory człowiek, rzadziej zwierzęta. Infekcja może nastąpić też przez kontakt z zakażonymi przedmiotami i spożywanie zakażonych pokarmów. Zapadalność na gruźlicę i jej przebieg zależy m.in. od odporności osobniczej.

Do góry


Miód chroni naczynia krwionośne

Miód zapobiega zmianom miażdżycowym - informuje "Journal of Agricultura and Food Chemistry". Najnowsze prace naukowców z University of Illinois koncentrują się na wpływie miodu na krew. Potwierdziły się wcześniejsze dane, wskazujące na antyoksydacyjne działanie substancji zawartych w miodzie. Przeciwutleniacze występują także w owocach i warzywach. Dzięki nim zmniejsza się szkodliwe oddziaływanie wolnych rodników.

Naukowcy z University of Illinois oznaczyli zawartość fenoli i substancji przeciwdziałających utlenianiu w siedmiu różnych odmianach miodu - między innymi gryczanym, akacjowym, sojowym i koniczynowym. Okazało się, że najskuteczniej zapobiegają utlenianiu ciemne odmiany, zwłaszcza miód gryczany.

Przeprowadzono również badania nad wpływem miodu na krew zdrowych ochotników po 12-godzinnym poście. Do probówek z krwią dodano różne gatunki miodu. Następnie mierzono, jak wpływa obecność miodu na utlenianie się lipoprotein LDL, związanych ze "złym" cholesterolem. Utlenione LDL sprzyjają tworzeniu blaszek miażdżycowych. Aby przyspieszyć reakcję, dodano do probówek nieco miedzi, pełniącej rolę katalizatora utleniania LDL. Badanie spektrometrem wykazało, że w obecności miodu powstało o wiele mniej będących produktem utleniania LDL szkodliwych cząsteczek.

2002, 04, 17 , PAP

Do góry


Ciemna czekolada obniża ciśnienie tętnicze

Wyniki badań doświadczalnych wskazują, że czekolada może mieć pewne działanie hipotensyjne, głównie dzięki zawartym w niej, pochodzącym z kakao polifenolom. Badacze niemieccy podjęli się oceny, czy ciemna czekolada, bogata w polifenole, wpływa na wartości ciśnienia skurczowego u ludzi z nadciśnieniem tętniczym. W badaniu typu :cross-over" wzięło udział 13 osób, w wieku 55-64 lata, ze świeżo rozpoznanym i nie leczonym, łagodnym, izolowanym skurczowym nadciśnieniem tętniczym. Średnie wartości ciśnienia na wstępie wynosiły 153/84 mm Hg. Uczestnicy badania zostali losowo przydzieleni do grupy otrzymującej codziennie porcję 100 g ciemnej czekolady, zawierającej 500 mg polifenoli lub też do grupy otrzymującej 90 g białej czekolady, nie zawierającej polifenoli. Po dwóch tygodniach następowała zmiana rodzaju czekolady, stosowanej w obu grupach; osoby, uczestniczące w badaniu przyjmowały czekoladę białą lub ciemną przez kolejne dwa tygodnie. Stwierdzono, że po 14 dniach podawania ciemnej czekolady średnie wartości skurczowego ciśnienia były o ponad 5 mm Hg niższe, a wartości ciśnienia rozkurczowego krwi o blisko 2 mm Hg niższe w porównaniu do wartości ciśnienia tętniczego na wstępie badania. Przyjmowanie białej czekolady nie wpływało na poziom ciśnienia tętniczego. Autorzy podkreślają, że porcje czekolady ciemnej i białej miały porównywalną wartość kaloryczną i różniły się jedynie pod względem zawartości ekstraktu z ziaren kakaowca. Według autorów, główną przyczyną hipotensyjnego efektu ciemnej czekolady mogą być zawarte w niej polifenole, pochodzące z kakao.

JAMA / 27 sierpnia 2003

Do góry


Szałwia poprawia pamięć.

Brytyjscy uczeni potwierdzili XVI-wieczną teorię na temat właściwości szałwi. Poprawiające pamięć zioło mogłoby być stosowane w leczeniu Alzheimera - poinformowało pismo "Pharmacology, Biochemistry and Behaviour".

Uczeni z Uniwersytetu Newcastle i Uniwersytetu Northumbria badali grupę 44 osób, którym podano tabletki zawierające olejek z szałwi, bądź placebo. Okazało się, że ci, którzy zażyli szałwię, osiągnęli lepszy wynik w teście na przypominanie sobie słów.

Naukowcy z funkcjonującego przy uczelniach Medical Plant Research Centre uznali, stworzona w roku 1597 przez Johna Gerarda teoria o poprawiających pamięć właściwościach szałwi może być trafna. Przeprowadzone przez nich badania wykazały, że składnik tego zioła podwyższa poziom związku chemicznego związanego w mózgu z procesem zapamiętywania.

Badania te są nadal w fazie eksperymentalnej. "Aby udowodnić trafność teorii Gerarda, potrzebne są analizy prowadzone przez długi czas. Na razie nie zamierzamy ich kontynuować" - powiedziała należąca do zespołu badawczego Nicola Tildsley.

Brytyjczycy rozpoczęli jednak badania nad zastosowaniem szałwi w leczeniu Alzheimera. U wielu osób cierpiących na tę chorobę obniża się bowiem poziom substancji chemicznej odpowiedzialnej za pamięć. Szałwia, posiadająca także właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające, mogłaby - jak przypuszczają uczeni - pomóc w terapii Alzheimera.

Do góry


Sok z cytryny niszczy plemniki i wirusa HIV

Sok z cytryny może być potencjalnym środkiem antykoncepcyjnym i jednocześnie chronić przed zakażeniem wirusem HIV - o wynikach naukowców australijskich donosi serwis naukowy "New Scientist".

Badacze pod kierunkiem Rogera Shorta z Uniwersytetu w Melbourne zaobserwowali w testach laboratoryjnych, że 10 procentowy sok z cytryny obniża zdolność wirusa HIV do zakażania komórek tysiąckrotnie, a pół łyżeczki tego soku wystarczy do zniszczenia zawiesiny plemników o 4-krotnie większej objętości.

Badacze oceniają, że za przeciwwirusowe i plemnikobójcze własności soku z cytryny odpowiedzialny jest jego kwaśny odczyn. Jak podkreśla Short, jego wyniki mogą mieć największe znaczenie dla mieszkanek krajów rozwijających się, gdzie zazwyczaj panują doskonałe warunki do uprawy cytryn, a co za tym idzie, uzyskiwanie soku jest mało kosztowne.

Według Shorta, kobiety mogą wykorzystać jego antykoncepcyjne i przeciwwirusowe działanie umieszczając w pochwie przed stosunkiem płciowym gąbkę lub wacik bawełniany nasączony sokiem. Testy laboratoryjne z udziałem kobiet wykazały, że takiej procedurze nie towarzyszą dolegliwości bólowe.

Na poparcie swojej teorii Short przypomina, że sok z cytryny był przez kilkaset lat stosowany jako środek antykoncepcyjny w krajach śródziemnomorskich. Specjaliści w zakresie leczenia AIDS ostrzegają jednak, że brak jest danych na temat skuteczności i bezpieczeństwa stosowania tego rodzaju ochrony u ludzi.

"Mimo że sok cytrynowy był stosowany w przeszłości jako środek antykoncepcyjny, badacze nie potrafią dokładnie ocenić, jakie bezpośrednie i pośrednie, tj. związane z wpływem na florę bakteryjną kobiecych narządów rodnych, urazy może powodować w pochwie oraz w szyjce i trzonie macicy" - tłumaczy Julian Meldrum z National AIDS Manual, brytyjskiej organizacji charytatywnej, która zajmuje się dostarczaniem informacji na temat zakażenia wirusem HIV oraz metodami terapii AIDS.

Sam Short przyznaje, że "zanim badacze będą całkowicie pewni, że sok z cytryny może chronić kobiety przed infekcją HIV i przed zajściem w ciążę bez szkodliwych skutków ubocznych, trzeba przeprowadzić wiele dodatkowych testów".

Obecnie jego zespół planuje przetestowanie plemnikobójczych i przeciwwirusowych własności kwasu cytrynowego na makakach żyjących w Indonezji.

2002, 10, 14 , PAP

Do góry


Orzechy i masło orzechowe obniżają ryzyko cukrzycy

Zjadanie orzechów lub masła orzechowego kilka razy w tygodniu zmniejsza ryzyko rozwoju cukrzycy u dorosłych kobiet - poinformowali badacze amerykańscy.

Orzechy są bogate w nienasycone tłuszcze oraz inne związki, które mogą sprzyjać utrzymaniu stabilnego poziomu glukozy i insuliny. To z kolei zapobiega cukrzycy typu 2, jaka występuje u 135 milionów dorosłych ludzi na świecie - wynika z badań opublikowanych w piśmie Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego.

Wnioski te pochodzą z trwających od 16 lat badań prawie 84 tysięcy kobiet z 11 stanów USA. W ich trakcie u niemal 4 proc. jego uczestniczek (3,2 tys. kobiet) rozwinęła się cukrzyca.

Badane określały ilość i częstotliwość zjadania orzechów ziemnych lub innych. Choć orzechy ziemne należą do roślin strączkowych, to zawarte w nich kwasy tłuszczowe i inne składniki są, jak podkreślają badacze, bardzo podobne do innych orzechów.

Jak wynika z badań, ryzyko rozwoju cukrzycy u kobiet zjadających pięć lub więcej razy w tygodniu 28,3 grama orzechów było o 27 proc. niższe niż u badanych, które orzechów nie jadały lub jadały rzadko - stwierdził prowadzący badania, Rui Jiang z Harvard School of Public Health.

Kobiety zjadające co najmniej 142 gramów masła orzechowego na tydzień zmniejszają u siebie ryzyko rozwoju cukrzycy o 21 proc. w stosunku do ludzi, którzy takiego masła nie jadają lub jadają sporadycznie - wynika z badań.

Raport podważa też opinię, zgodnie z którą orzechy uważa się za tuczące. Stwierdzono bowiem, że związek pomiędzy ilością spożywanych przez badane orzechów a zmianami ich wagi jest minimalny. Tymczasem otyłość jest ważnym czynnikiem ryzyka rozwoju cukrzycy u osób starszych.

Zawarte w orzechach tłuszcze nienasycone pomagają także zapobiegać chorobom serca - wynika z analiz wyników 147 badań dotyczących diety i chorób serca. Zdaniem badaczy, zastępowanie orzechami produktów z oczyszczonych ziaren czy czerwonego mięsa może pomóc w uniknięciu zwiększonego spożycia kalorii.

Rozsądna dieta powinna zawierać pokarmy bogate w tłuszcze nienasycone (jak orzechy), a jak najmniej tłuszczów nasyconych. Powinna być obfita w kwasy tłuszczowe z ryb czy roślin i zawierać dużo owoców, warzyw i pełnych ziaren - zalecają autorzy tego badania, Frank Hu i Walter Willett z Harvard School of Public Health.
 

Do góry

Miłorząb spowalnia demencję u osób ze stwardnieniem rozsianym

Wyciąg z miłorzębu japońskiego może spowalniać rozwój demencji u osób chorych na stwardnienie rozsiane - wskazują wyniki badań naukowców z USA.

Opierając się na wcześniejszych doniesieniach, że wyciąg z miłorzębu japońskiego (Ginkgo biloba) może opóźniać utratę sprawności intelektualnej, czyli rozwój demencji, u osób cierpiących na chorobę Alzheimera, badacze z Univeristy of California w San Diego postanowili sprawdzić, czy podobny wpływ może mieć również u osób ze stwardnieniem rozsianym (SM - sclerosis multiplex).

Stwardnienie rozsiane jest najczęstszą chorobą dotykającą ośrodkowego układu nerwowego i prowadzącą do inwalidztwa.

Jak podkreślają autorzy, u około 50 proc. osób chorych na stwardnienie rozsiane pojawiają się zaburzenia sprawności umysłowej, takie jak problemy z koncentracją uwagi, zaburzenia pamięci czy problemy z myśleniem abstrakcyjnym. Mogą one wystąpić we wczesnych stadiach rozwoju choroby, gdy inne jej objawy, jak zaburzenia równowagi i niedowład kończyn, są jeszcze dość łagodne.

Badania objęły 23 pacjentów chorych na stwardnienie rozsiane w średnio zaawansowanym stadium rozwoju. Na podstawie losowego wyboru część z nich zażywała przez 6 miesięcy badań wyciąg z miłorzębu japońskiego, a część placebo.

Okazało się, że osoby, które stosowały wyciąg z miłorzębu, miały lepsze wyniki w testach neuropsychologicznych, na podstawie których sprawdza się sprawność umysłową i zdolność do zapamiętywania.

Autorzy konkludują, że wyciąg z miłorzębu w ilości 240 mg dziennie jest dobrze tolerowany przez pacjentów ze stwardnieniem rozsianym i może poprawiać koncentrację uwagi, pamięć oraz funkcjonowanie pacjentów.

Miłorząb japoński, najstarsze drzewo na ziemi, był już w starożytnych czasach stosowany (liście i nasiona) do leczenia astmy, chorób oskrzeli i płuc, a także w celu polepszenia krążenia obwodowego oraz zaopatrzenia mózgu w krew. Dzisiaj wyciąg z liści tego drzewa jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych preparatów leczniczych pochodzenia naturalnego stosowanych w Europie.

Swoje właściwości miłorząb zawdzięcza obecności w liściach wielu cennych związków, jak glikozydy flawonowe oraz terpeny, które uzupełniają wzajemnie swoje działanie, a także wiele innych.

Miłorząb japoński reguluje ciśnienie krwi, poprawia ukrwienie mózgu, a niektórzy twierdzą, że działa antydepresyjnie, przeciwlękowo i przeciwmigrenowo.

Badacze zaprezentowali swoje wyniki na dorocznym spotkaniu American Academy of Neurology w Denver w stanie Colorado.

2002, 04, 26 , PAP

Do góry

 

Kwas foliowy chroni przed rakiem i poronieniem

Zwiększone spożycie kwasu foliowego chroni przed poronieniem i rakiem - wykazały dwa niezależne badania opublikowane przez "Journal of the American Medical Association" oraz podczas konferencji "Australian Gastroenterology Week".

Kwas foliowy (witamina z grupy B) występuje głównie w zielonych warzywach liściastych, takich jak kapusta, brukselka i szpinak, w ziemniakach, kalafiorze, brokułach, zielonym groszku, drożdżach, jajach, wątrobie, w otrębach pszennych oraz niektórych płatkach śniadaniowych, które są w niego wzbogacane. Brak kwasu foliowego wywołuje niedokrwistość.

Niedobór kwasu foliowego mogą spowodować, oprócz nieprawidłowego odżywiania, również stałe odchudzanie, leczenie antybiotykami, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu czy też stosowanie pigułek antykoncepcyjnych. Czasami przyczyną tego niedoboru może stać się wada wrodzona polegająca na zmniejszonej przyswajalności tej witaminy. Wcześniejsze badania wykazały, że kwas foliowy chroni podczas ciąży płód przed wadami rozwojowymi układu nerwowego.

Naukowcy z Huddinge University Hospital w Szwecji oraz National Institute of Child Health and Human Development w USA zaobserwowali, że kobiety ciężarne, w których osoczu poziom kwasu foliowego był niski, były o 50 procent bardziej narażone na poronienie niż kobiety z poziomem normalnym lub podwyższonym. Badania prowadzone przez trzy lata objęły 468 kobiet, które poroniły, i 921 innych. Poziom kwasu foliowego mierzono między 6 a 12 tygodniem ciąży. Wszystkie kobiety mieszkały w Szwecji, gdzie (w przeciwieństwie do USA) żywność nie jest wzbogacana sztucznie w kwas foliowy). Na razie nie wiadomo, jaki jest mechanizm zapobiegania poronieniu.

Zdaniem zespołu prowadzącego badania, wyniki przemawiają za wzbogacaniem żywności w kwas foliowy.

Australijskie badania zespołu dr Michaela Fenecha wykazały ponadto, że kwas foliowy zmniejsza ryzyko uszkodzenia DNA, będące przyczyną raka. Obecnie zalecane jest dzienne spożycie na poziomie 200-400 mikrogramów dziennie. Badania dr Fenecha wskazują, że wyraźny efekt ochronny u młodych osób pojawia się przy spożyciu 700 mikrogramów dziennie.


2002, 10, 17 , PAP

Do góry

 

Czerwone wino chroni serce przed chorobą wieńcową


Picie czerwonego wina hamuje produkcję endoteliny, co zapobiega wystąpieniu choroby wieńcowej serca - donoszą w "Nature" Roger Corder wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Królowej Marii w Londynie. Od dawna wiadomo, że dieta śródziemnomorska zawierająca owoce, warzywa, oliwę z oliwek i czerwone wino powoduje mniejszą zapadalność na choroby serca. Już wcześniej stwierdzono, że picie czerwonego wina powoduje zwiększenie we krwi ilości lipoprotein o wysokiej gęstości, które przez to, iż hamują rozwój miażdżycy, czasami nazywa się potocznie „dobrym cholesterolem”. Odkrycie naukowców z Wielkiej Brytanii potwierdza spostrzeżenia, że czerwone wino, przede wszystkim z gatunku Cabernet Sauvignon, przynosi więcej korzyści dla zdrowia niż inne napoje alkoholowe. Wyjaśnia też dlaczego ludzie mieszkający we Francji znacznie rzadziej zapadają na chorobę wieńcową serca w porównaniu do mieszkańców Wielkiej Brytanii i to mimo tego, iż zarówno mieszkańcy Francji jak i Wielkiej Brytanii mają w swoich dietach porównywalną ilość nasyconych kwasów tłuszczowych. Zjawisko mniejszej liczby zachorowań na chorobę wieńcową we Francji w porównaniu do innych krajów europejskich nazwano "francuskim paradoksem". Stwierdzono, że picie czerwonego wina wpływa również korzystnie na inne czynniki mające znaczenie w rozwoju miażdżycy - mianowicie powoduje zwiększenie rozpadu białka fibryny, wytrącającego się w czasie krzepnięcia krwi, jak również hamuje czynność płytek krwi, co ogranicza ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej. Naukowcy brytyjscy twierdzą, że związki chemiczne występujące w czerwonym winie - polifenole, których najwięcej znajduje się w skórkach winogron, hamują produkcję substancji zwanej endoteliną. Endotelina to peptyd, który powoduje skurcz naczyń krwionośnych, a jej zbyt duża produkcja wydaje się być istotnym czynnikiem w rozwoju miażdżycy i choroby wieńcowej serca. W badaniach stwierdzono, że polifenole uzyskane z win francuskich zmniejszają syntezę endoteliny w komórkach śródbłonka aorty. Obniżenie produkcji endoteliny po podaniu polifenoli wynika z hamowania przepisywania informacji DNA na RNA w odcinku, w którym kodowany jest właśnie ten peptyd. To hamowanie transkrypcji wiąże się prawdopodobnie z tym, iż polifenole zawarte w czerwonym winie hamują czynność jednego z istotnych enzymów wbudowanych w błonę komórkową komórek śródbłonka naczyń krwionośnych, zwanego kinazą tyrozynową. Kinaza tyrozynowa to białko, które tak zmienia funkcjonowanie komórek naczynia krwionośnego, iż następuje wzrost produkcji endoteliny. Stwierdzono, co ciekawe, że polifenole uzyskane z wina czerwonego są dużo efektywniejsze w hamowaniu produkcji endoteliny, niż polifenole uzyskane bezpośrednio z czerwonych winogron. Badania wykazały także, że białe i różowe wina nie mają takiego dobroczynnego działania na układ krążenia jak wino czerwone. Spożywanie czerwonego wina w umiarkowanych ilościach może być zatem, ze względu na dużą zawartość polifenoli, skuteczne w zapobieganiu chorobie wieńcowej serca. Poznanie komórkowego mechanizmu działania substancji zawartych w czerwonym winie, zdaniem brytyjskich naukowców, przyczyni się do opracowania skutecznych strategii przeciwdziałających powstawaniu miażdżycy i ograniczających rozwój chorób układu krążenia.

2001, 12, 21 , PAP

Do góry

 

Brokuły dobre na wrzody

Sulforafan znajdujący się w brokułach ma działanie antybakteryjne i niszczy bakterie powodujące wrzody żołądka - donosi najnowszy numer "Proceedings of the National Academy of Sciences". Brokuły są bardzo zdrowymi warzywami o właściwościach anty- rakowych. Zawierają wiele korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy jak: witamina C, beta-karoten, sulforafan, kwercetyna, indole, luteina i glutation. Grupa naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa pod kierunkiem Jeda Fahey'a oraz francuskiego centrum badań naukowych pod kierunkiem Alaina Lozniewskiego odkryła, ze sulforafan zawarty w brokułach ma działanie antybakteryjne.

Okazało się, że sulforafan bardzo skutecznie niszczy bakterie Helicobacter pylori, patogeny odpowiedzialne za powstawanie wrzodów żołądka. Sulforafan w badaniach laboratoryjnych był skuteczny nawet wobec szczepów Helicobacter pylori odpornych na działanie większości antybiotyków. Sulforafan zabijał komórki bakteryjne zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz. W eksperymentach prowadzonych na myszach wykazano ponadto, że sulforafan chroni myszy przed rakiem żołądka i dwunastnicy. Naukowcy próbują określić, czy dietetyczne dawki sulforafanu, czyli po prostu spożywanie dużych ilości brokułów, będzie miało takie samo działanie ochronne dla żołądka. Brokuły na pewno warto jeść, nawet jeżeli nie dadzą nam stuprocentowej ochrony przed rakiem i wrzodami, zawierają bowiem dużo witamin i innych korzystnych dla organizmu związków.

Do góry

 

Antyrakowe własności kiszonej kapusty

Proces kiszenia kapusty jest związany z powstawaniem związków o znakomitych własnościach przeciwnowotworowych - donieśli badacze fińscy na łamach "Journal of Agricultural and Food Chemistry". Naukowcy od dawna podejrzewali kiszoną kapustę o własności antyrakowe. Jedną z głównych poszlak w tym kierunku były wyniki badań epidemiologicznych przeprowadzonych na Polkach, które wyemigrowały do USA. Okazało się, że częściej cierpią one na raka piersi niż rodaczki, które pozostały w ojczyźnie. Niektórzy badacze przypisywali te różnice, mniejszemu spożyciu kiszonej kapusty przez polskie emigrantki.

Wyniki jednego badania sugerowały, że jakiś składnik kiszonej kapusty hamuje działanie estrogenów, tj. żeńskich hormonów płciowych, które mogą mieć udział w rozwoju raka piersi. Jak dotąd nie udało się jednak wyjaśnić jaki to składnik. Zespół pod kierunkiem dr Eevy-Liisy Ryhanen podjął się analizy różnych biologicznie aktywnych składników zawartych w kiszonej kapuście.

Okazało się, że w procesie fermentacji, jaki zachodzi w trakcie kiszenia kapusty, uwalniają się enzymy rozkładające zawarty w surowej kapuście związek o nazwie glukozynolan, na kilka innych związków. Jednym z głównych produktów tej reakcji są, znane ze swych własności antynowotworowych - izotiocyjaniany.

Wyniki doświadczeń na zwierzętach wskazywały, że związki z tej grupy mogą chronić przed rozwojem raka sutka, jelita grubego, płuc i raka wątroby. Jak zaobserwowali badacze, poza związkami z grupy izotiocyjanianów, w kiszonej kapuście znajdują się inne "zdrowe" substancje nieobecne w surowej. Są to m.in. różne kwasy organiczne, jak kwas mlekowy, który ułatwia trawienie. "Wykazaliśmy, że kiszona kapusta może mieć przynosić więcej zdrowotnych korzyści niż surowa czy gotowana, zwłaszcza jeśli chodzi o zwalczanie raka" - komentuje dr Ryhanen. "Teraz chcemy opracować najbardziej optymalny proces fermentacyjny, tak by w trakcie kiszenia powstawało jak najwięcej izotiocyjanianów" - dodaje.

Mimo, że w trakcie fermentacji następuje pewien ubytek witaminy C, to kiszona kapusta okazała się być nadal bogatym jej źródłem, podobnie jak wielu związków mineralnych i błonnika. Praca fińskich autorów po raz kolejny dowiodła, że warzywa z rodziny krzyżowych, do których oprócz kapusty należą też brokuły, kalafior i brukselka, stanowią niezwykle bogate źródło związków o działaniu przeciwnowotworowym. Teraz pozostaje jednak do udowodnienia, że izotiocyjaniany wykazują antynowotworowe działanie nie tylko u zwierząt, ale też u ludzi.

2002, 10, 18 , PAP

Do góry


Ostry trening wymaga ekstra protein

Na rynku mamy wiele odzywek białkowych oraz suplementów zawierających różnorakie aminokwasy, ale czy warto je spożywać aby uzupełnić normalną dietę? Najnowsze badania wskazują że większe ilości białka mogą być zbawienne dla atletów.

Badaniu poddano wyczynowych sprinterów oraz skoczków których podzielono na dwie grupy w dwóch sesjach testowych trwających pięć tygodni w czasie których badacze mierzyli skutki wysiłku na podstawie wyników krwi.

Jedną z prób było krótka sesja biegowa obejmująca trzy sesje 4x60 metrów. Przerwy między powtórzeniami trwały 2 minuty natomiast między kolejnymi sesjami – 6 minut. Drugi test przeprowadzono na drugi dzień i polegał on na biegu długodystansowym obejmującym 20 sekundowe sprinty do wyczerpania. Szybkość bieżni była zwiększana między każdym powtórzeniem, oddzielone 100 sekundowym odpoczynkiem.

Poziom aminokwasów, testosteronu, hormonu wzrostu i kortyzolu we krwi atletów był mierzony rano na czczo, 10 minut przed i 10 minut po przeprowadzeniu treningu. Po pięciotygodniowym okresie treningów wykonano roztrenowanie polegające na sprintach, ćwiczeniach bez obciążenia, kształtowaniu wytrzymałości oraz ćwiczeniach pylometrycznych.

Dieta grupy badanych opierała się na standardowej diecie sportowców składającej się z 15% udziału białka, 53% węglowodanów oraz 32% tłuszczy. Analiza testu krwi sportowców wykazała że poziom aminokwasów był o 20% niższy po 5 tygodniowej sesji treningowej niż przed przeprowadzeniem badań, dla kontrastu – spoczynkowy testosteron wzrósł o 25%. Zauważono również że bieg na krótkim dystansie powoduje spadek poziomu pewnych aminokwasów (asparagina, walina, tauryna), długie dystanse prowadziły do nieznacznych zmian.

Redukcja poszczególnych poziomów aminokwasów po treningu sugeruje że dostarczanie białek/aminokwasów nie pokrywało potrzeb treningowych, dlatego też aby pokryć swoje zapotrzebowanie, organizm wychwytywał wolne aminokwasy. Podniesiony poziom testosteronu i obniżone stężenie kortyzolu po treningu pokazuje że organizmy atletów znajdowały się w fazie anabolicznej – gotowej do odbudowania komórek „zniszczonych” w trakcie treningu. Dlatego też wyciągnięto wnioski że większą korzyść atleci odnieśliby gdyby poziom „materiału budującego” (aminokwasów) był wyższy niż 15% (1.25g/kg masy ciała) przy tak intensywnym treningu.

Wyciągnięte wnioski przez badaczy sugerują że gdyby spożywanie białka wyniosło 1.7g/kg masy ciała atleci odnieśliby większą korzyść z przeprowadzonych treningów. Idealnym pożywieniem byłoby jedzenie niskotłuszczowego białka pochodzącego z twarogów, indyka, fasoli, białek jaj itp. Badacze potwierdzają również że dobrym rozwiązaniem jest spożywanie odżywek białkowych w połączeniu z węglowodanami i elektrolitami (w jednym napoju).
 

Do góry


Stojąc czy siedząc
 

Zapewne wielokrotnie słyszeliście, że wykonywanie na okrągło tych samych ćwiczeń, w dodatku w ten sam sposób, prowadzi do monotonii, która jest skutecznym hamulcem rozwoju mięśni. Sądzę, że przy tej okazji zastanawialiście się, czy zmianę pozycji stojącej na siedzącą lub odwrotnie, można traktować jako inny sposób wykonania ćwiczenia, oraz czy zmiana taka coś daje i która z tych pozycji jest korzystniejsza? Na pozór można by sądzić, że nie ma żadnej różnicy. Ale czy na pewno? Zanim zaczniemy rozpatrywać ten problem, kilka słów o pewnej niezmiernie ważnej części naszego ciała, która odgrywa szczególną rolę, zarówno w ćwiczeniach wykonywanych w pozycji stojącej, jak i siedzącej. Mowa - rzecz jasna - o kręgosłupie.

Kręgosłup składa się z 24 kręgów, które są oddzielone od siebie dyskami. Każdy dysk składa się z otoczki włóknistej, która jest wypełniona substancją galaretowatą. Działanie dysków można porównać do działania amortyzatorów w samochodzie. Ich zadaniem jest redukowanie siły nacisków, głównie pionowych.

W kręgosłupie występują trzy krzywizny. Każda z nich jest zbliżona kształtem do prawidłowej lub odwróconej litery C. Pierwszą krzywiznę stanowi odcinek szyjny, drugą - piersiowy, trzecią zaś - lędźwiowy. Utrzymywanie w trakcie wykonywanych ćwiczeń prawidłowych krzywizn kręgosłupa jest podstawowym warunkiem naszego bezpieczeństwa. W pozycji stojącej, o ile układ kręgosłupa jest prawidłowy, wszelkie naciski rozkładają się na wszystkie kręgi. Dzięki temu nie są one ani uciążliwe, ani niebezpieczne, a zachowanie naturalnej krzywizny kręgosłupa nie sprawia większych problemów. Nieco inaczej sprawa wygląda w pozycji siedzącej. W tej pozycji wiele osób ma skłonności do garbienia się. W konsekwencji naciski na kręgosłup rozkładają się na znacznie mniejszą liczbę kręgów. Oznacza to, że przy tym samym ciężarze, na każdy krąg przypada o wiele większe obciążenie. Jest to tym niebezpieczniejsze, im większymi ciężarami ćwiczymy.

Rozpatrując wykonywanie ćwiczeń pod kątem bezpieczeństwa wydaje się, że z kilku powodów takie ćwiczenia, jak: wyciskanie sztangi zza karku lub z klatki piersiowej, unoszenie ramion ze sztangielkami (ćwiczenia na mięśnie naramienne), francuskie wyciskanie sztangielki lub sztangi (ćwiczenia na tricepsy), unoszenie przedramienia ze sztangielką lub przedramion ze sztangielkami (ćwiczenia na bicepsy) bezpieczniej jest wykonywać w pozycji stojącej.

Jest to tym bardziej zasadne, że w pozycji siedzącej jedynym amortyzatorem nacisków jest kręgosłup, zaś w pozycji stojącej rolę amortyzatorów spełniają także stawy skokowe, kolanowe i biodrowe. W pozycji stojącej łatwiej jest też korygować ewentualne błędy w postawie, co również, i to w sposób istotny, zwiększa bezpieczeństwo kręgosłupa. Mogę przy tym zapewnić, że jeżeli ćwiczenia wykonujemy w sposób prawidłowy i prawidłowo ustalamy wagę ciężaru, to obojętnie, czy siedzimy, czy stoimy ryzyko urazów jest niewielkie. Tym niemniej, osoby mające problemy z kręgosłupem, a także używające do ćwiczeń dużych ciężarów, powinny mocno się zastanowić nad wyborem pozycji, w której będą ćwiczyć.

Pozycja a wielkość obciążenia Na końcowy efekt każdego powtórzenia, i to w każdym ćwiczeniu, składa się praca (stopień zaangażowania) określonej liczby mięśni. Im więcej mięśni uczestniczy w ćwiczeniu, tym większa jest siła wypadkowa, będąca sumą siły poszczególnych mięśni.

Użyjmy jako przykładu ćwiczenia, polegającego na wyciskaniu sztangi z klatki piersiowej. Z porównania pozycji stojącej z siedzącą jasno wynika, że przy tej pierwszej dochodzi praca mięśni nóg. O większym zaangażowaniu mięśni grzbietu i brzucha nawet nie wspomnę. Skoro więc owa siła wypadkowa jest większa, a jest, to możemy ją spożytkować na realizowanie ćwiczenia z większym ciężarem. Większy ciężar sztangi sprawia, że ćwiczone mięśnie, a dokładniej ich włókna, są poddawane działaniu silniejszych bodźców. Silniejsze bodźce to z kolei lepsze stymulowanie mięśni do wzrostu, co w linii prostej przekłada się na szybszy ich rozwój. A jeżeli dodamy do tego i większą liczbę zaangażowanych w pracę mięśni, to mamy już pełnię szczęścia. To właśnie z tej racji, ćwiczenia w pozycji stojącej są zalecane głównie w okresie zwiększania masy mięśniowej.

W wielu ćwiczeniach dochodzi jeszcze możliwość wykonywania powtórzeń oszukanych, a to dzięki wykorzystaniu „sprężynującej" roli kolan lub tułowia. Jeżeli chodzi o kolana, to w takich ćwiczeniach, jak np.: wyciskanie sztangi zza karku lub z klatki piersiowej, wyciskanie sztangielek (ćwiczenia na mięśnie naramienne), francuskie wyciskanie sztangi lub sztangielki (ćwiczenie na tricepsy), najpierw je lekko uginamy, a następnie energicznie prostujemy. Oba manewry muszą być ściśle zsynchronizowane z ruchem ciężaru. Ma to szczególne znaczenie w ostatnich powtórzeniach w serii, gdy brakuje nam już siły na ich prawidłowe wykonywanie.

Ćwiczenia wykonywane w pozycji siedzącej też mają swoje zalety. Dzięki temu, że wyłączają z pracy mięśnie ud oraz w znacznym stopniu ograniczają pracę mięśni grzbietu i brzucha, praktycznie całą swoją uwagę możemy skupiać na pracy tych mięśni, na rozwój których dane ćwiczenie jest skierowane. Nie musimy też martwić się o zachowanie równowagi, ponieważ pozycja siedząca i odpowiednio szerokie rozstawienie nóg równowagę taką zapewniają. Jeżeli tylko dopasujemy wielkość obciążenia do swoich możliwości i skoncentrujemy się na tym, co robimy, to nawet siedząc uzyskamy maksymalnie możliwe korzyści.

Aby ćwiczenia w pozycji siedzącej przynosiły nam oczekiwane rezultaty, należy spełniać kilka warunków, a mianowicie:

-Stopy rozstawiać tak szeroko, aby gwarantowały dobrą stabilność;

-Nie garbić się, aby nie powstawały kłopotliwe przeciążenia, zwłaszcza w dolnym odcinku kręgosłupa;

-Ruchy unoszenia i opuszczania ciężaru wykonywać płynnie;

-Na pierwszym miejscu stawiać technikę wykonywania ćwiczeń.

Jan Nowak

Do góry


Trening zdrowotny

Powiedzenie sport to zdrowie zna każdy z nas ale czy tak naprawdę każdą formę aktywności można nazwać „zdrową”?.  Trening zdrowotny zakłada kształtowanie sprawności ruchowej, szczególnie cech związanych ze stanem zdrowia, zapobieganie chorobom cywilizacyjnym jak również wspomaganie w leczeniu.  Wspólną cechą każdego treningu jest systematyczność wykonywania ćwiczeń. I tak autorzy zalecają częstotliwość sesji treningowych nie zadziej niż 2 razy w tygodniu, przy czym optymalnie jest wykonywanie ćwiczeń 3-4 razy w tygodniu. Gdy celem jest kształtowanie wytrzymałości stosuje się wysiłki dynamiczne trwające około 30 do 40 minut. Intensywność treningu musi być dostosowana do możliwości osoby ćwiczącej czy to będzie osoba prowadząca siedzący tryb życia czy osoba starsza czy też osoba z przewlekłą chorobą układu krążenia, gdyż istnieje możliwość wystąpienia powikłań sercowo naczyniowych, udaru cieplnego bądź też przeciążenia układu ruchu. Zaleca się zatem wysiłki o umiarkowanej intensywności  (30-70% CM, częstość skurczów serca <150 min) bez nadmiernego obciążenia bioder, kolan i kręgosłupa. W początkowej fazie ruchu szczególnie polecanymi formami ruchu jest pływanie i ćwiczenia w wodzie jak również jazda na rowerze. Warto zwrócić uwagę że ćwiczenia o niewielkiej lub umiarkowanej intensywności zapewniają osiągnięcie większego wydatku energetycznego dzięki możliwości wydłużenia treningu, są również bezpieczniejsze.  Ważną sprawą jest także fakt że podczas długotrwałej pracy o umiarkowanej intensywności zapotrzebowanie energetyczne pokrywane jest w większym stopniu przez utlenianie lipidów niż podczas krótkich wysiłków o dużym obciążeniu. Stąd też długotrwały marsz jest o wiele lepszą formą ruchu dla osób z nadwagą niż bieg .

Trening wytrzymałościowy zwany również dynamicznym powoduje usprawnienie czynności układu krążenia przejawiające się w obniżeniu częstości skurczów serca w spoczynku i podczas wysiłków submaksymalnych oraz ciśnienia tętniczego krwi. Co ciekawe wywiera korzystny wpływ na profil lipidowy osocza, poprawia wrażliwość na insulinę i tolerancję węglowodanów.

Ważnym elementem treningu zdrowotnego są ćwiczenia z pokonywaniem oporu, ukierunkowane na kształtowanie siły mięśni. Ze względu na duży wzrost ciśnienia, który towarzyszy wysiłkom statycznym, zaleca się by obciążenie nie przekraczało 50%CM i aby ćwiczenia wykonywane były bez statycznego zatrzymania ciężaru. Zwiększanie ciężaru następuje wtedy gdy ćwiczący bez zmęczenia wykonuje 10 powtórzeń. Serie 8-10 powtórzeń powinny być wykonywane dwu- lub trzykrotnie podczas sesji treningowych, 2-3 razy w tygodniu. Wpływ ćwiczeń z pokonywaniem oporu na układ krążenia jest zdecydowanie mniejszy niż w przypadku ćwiczeń dynamicznych, niemniej powodują obniżenie spoczynkowego ciśnienia tętniczego.  Ćwiczenia siłowe mają również korzystny wpływ na kości (strukturę oraz gęstość), tak więc są istotnym czynnikiem w zapobieganiu osteoporozie.

Do góry

Historia światowego sportu ciężarowego


Wzmianki o podnoszeniu ciężarów, jako dyscyplinie sportu , sięgają starożytności, roku 774 przed naszą erą. I to stwierdzenie pozwala zaliczyć naszą dyscyplinę do grupy najstarszych dziedzin sportu uprawianych przez człowieka. Tu jednak nie będziemy się zajmować aż tak odległą historią, bo wystarczy przypomnieć, że w latach 80. XIX wieku w Europie zaczęto uprawiać podnoszenie ciężarów w zbliżonej do obecnej formie. Jednak przechodziła ta dyscyplina wiele przeobrażeń zanim doszło najpierw do trójboju na który składały się wyciskanie, rwanie i podrzut oburącz, a od 1973 r do dwuboju, z wyeliminowaniem wyciskania.28 marca 1891 roku w Londynie odbyły się zawody z udziałem 7 zawodników z 6 państw, które uznane zostały przez historyków za pierwsze mistrzostwa świata.

Tak więc historia mistrzostw globu ma już ponad 110-letnią tradycję. Nieco później powstała międzynarodowa organizacja zrzeszająca kluby podnoszenia ciężarów z kilku państw. W 1905 r. w Duisburgu powołano do życia "Światową Unię Atletów Amatorów" (Amateur-Athleten-Weltunion). Po licznych, długo trwających sporach i dyskusjach, właśnie tę organizację uznano za pierwszą międzynarodową federację podnoszenia ciężarów. Tak więc w 2005 r obchodzić będziemy 100-lecie istnienia Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów - IWF, a główne związane z tym uroczystości zaplanowano w stolicy Kataru - Doha, gdzie w tym samym czasie odbędą się też mistrzostwa świata kobiet i mężczyzn. Ponad 100-letnia historia mistrzostw świata została doskonale przedstawiona i udokumentowana przez Honorowego Prezydenta IWF - Gottfrieda Schoedla w wielu jego publikacjach, a szczególnie w "Concealed or Forgotten The Lost Past" oraz w "Medals and Worlds Records in Weightiifting".Z tych źródei wynika, że na początku XX wieku różne grupy państw powoływały do życia kilka międzynarodowych organizacji, aż w 1920 powstała - założona przez przedstawicieli 11 państw - Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (Federation Internationale Halterophile - FIH), której bezpośrednim kontynuatorem jest obecna International Weightiifting Federation - IWF.

Nie mniej obecni działacze sportu ciężarowego szanują tradycje i inicjatywy poprzednich pokoleń, stąd jednoznaczne stwierdzenie, że zbliżamy się do świętowania 100-lecia działania międzynarodowej organizacji podnoszenia ciężarów. Tym bardziej, że przecież w programie pierwszych nowożytnych Igrzysk Olimpijskich w 1896 r w Atenach jedną z dyscyplin było podnoszenie ciężarów. Jakby jednak nie liczyć i oceniać - nie ulega najmniejszej wątpliwości, że historia współczesnego sportu ciężarowego sięga przełomu XIX i XX wieku.Do dnia dzisiejszego przeprowadzono 71 mistrzostw świata mężczyzn, 14 mistrzostw świata kobiet, a także 28 mistrzostw świata juniorów, 8 mistrzostw świata juniorek, a 5 razy odbyty się akademickie mistrzostwa świata. W 27 do tej pory przeprowadzonych letnich igrzyskach olimpijskich, podnoszenie ciężarów nie figurowało w ich programie jedynie trzy razy - w latach 1900, 1908 i w 1912, a w 2000 roku po raz pierwszy o medale olimpijskie w podnoszeniu ciężarów, obok mężczyzn, walczyły kobiety.

W 71 mistrzostwach świata mężczyzn w latach 1891 - 2001 startowało 8119 zawodników, którzy otrzymali 3179 medali w tym 1063 złote. Są to medale wręczane trzem najlepszym za wyciskanie, rwanie, podrzut i 3-bój, bądź 2-bój. W MŚ pań w latach 1987 - 2001 o medale ubiegało się 1677 zawodniczek. Nagrodzono je 1080 medalami (w tym 360 złotymi), a warto przypomnieć, że panie walczyły już tylko w rwaniu, podrzucie i dwuboju.Aby dopełnić tej krótkiej statystycznej wyliczanki, podamy jeszcze, że mężczyźni do końca 2001 roku, od okresu kiedy obowiązują tylko dwa boje, 1464 razy poprawiali rekordy świata, w tym 642 w rwaniu, 601 w podrzucie i 221 w dwuboju. Analogiczna statystyka rekordów pań, które przecież oficjalnie rywalizują na pomostach dopiero od 1987 r, wygląda nastąpująco: łącznie 546 rekordów - 188 w rwaniu, 195 w podrzucie i 163 w dwuboju.

Dla jasności trzeba dodać, iż autorkami aż 445 rekordów świata są zawodniczki Chin, wyprzedzając w tej klasyfikacji Bułgarię, której zawodniczki poprawiały rekordy świata... 26 razy.IWF należy do nielicznej grupy międzynarodowych federacji sportowych zrzeszających ponad 150 krajowych związków. Obecnie IWF skupia krajowe związki z 167 państw ze wszystkich kontynentów. Zrzesza też pięć federacji kontynentalnych - Europy (EWF), Azji (AWF), Afryki (WFA), Pan-Amerykańskiej (PAWF) i Oceanii(OWF).

Do góry


Przeszłość powerlifterów - Całe złoto Islandii


Panowie, to nie sen powiedział trener Zdzisław Pieńkos patrząc przez okno samolotu. Rejsowego lot Boeinga da linii SAS dobiegał końca. Za kilkanaście minut maszyna miała dotknąć kołami betonowego pasa obok baw United States Air Forces w Keflaviku. To już Islandia i początek wielkiej przygody polskich specjalistów od trójboju siłowego którzy z początkiem maja właśnie tam udali się na swoje mistrzostwa Europy.

Pięćdziesięciokilometrowy dystans z lotniska Keflavik do stołecznego Reykjaviku mógł zadziwić każdego. Droga wiodła wąwozem obok szarych bloków skalnych w ponurym krajobrazie północy, resztek śniegu i rachitycznej wiosny. Polscy trójboiści: Jan Wilczyński i Jan Łuka powiedzą potem, że wtedy jeszcze raz przyrzekli sobie, iż będą walczyć do końca. Jak było - wiemy. Wilczyński we wspaniałym stylu został mistrzem Europy w wadze do 67,5 kilograma, Łuka odebrał srebrny medal w kategorii 82,5 kilograma! To ogromne sukcesy, chociaż wcale nie było wiadomo, czy Polacy w ogóle będą mieli możliwość startu w dalekiej Islandii.

Magiczne słowo ?powerlifting" zrobiło w ostatnich czasach zawrotną karierę. Ów trójbój siłowy, czyli przysiad ze sztangą, wyciskanie w leżeniu na ławeczce i próba martwego ciągu, jest tak stary jak historia mocowania się człowieka z naturą i ciężarem. Gdy krystalizował się model współczesnego sportu trójbój przegrał w weightliftingiem, czyli podnoszeniem ciężarów gdzie dynamiczne boje rwania i podrzutu zastąpiły statyczne popisy współczesnych Samsonów. Odrzucony z ruchu olimpijskiego powerlifting zaczął żyć własnym życiem. Jest popularny w USA, w Skandynawii, Japonii, Australii, RFN. Szybko dopracował się własnych międzynarodowych organizacji, własnych championatów, władz, rekordów i wydawnictw. W Polsce jeszcze niedawno próby trójbojowe były składnikiem tak zwanego ?wieloboju kulturystycznego", a do dziś każdy adept bodybuildingu ma w swym treningu elementy rodem właśnie z trójboju.

Gdy w maju ubiegłego roku powstawał Polski Związek Kulturystyki i Trójboju Siłowego wiadomo było od dawna iż fuzja właśnie tych dwóch dyscyplin jest nieunikniona. Obie za bazę swego działania miały przez ostatnie lata TKKF i obie, spychane przez wybrzydzaczy na peryferie wyczynu, wspaniale potrafiły się obronić. Geografia polskiego trójboju nie jest skomplikowana, choć nieco dziwna. Od lat prym wiedzie zakopiański klub Giewont założony i kierowany przez Piotra Kozioła, chorzowski Bartek, Tytan Żory z Marianem Ciemięgą, Relax Kamienna Góra (Andrzej Sobczyk), przebijają się elzetesowcy ze Świdwina, szczątkowo występują ludzie z Warszawy, a zawsze trwa pułtuska Nadnarwianka dawniej znana jako klub Mewa. Po powstaniu PZKiTS zaczęły się starania o usystematyzowanie trójbojowej działalności, weryfikację rekordów Polski, powołanie kadry narodowej, cykliczność mistrzostw kraju i ważnych imprez wynikających z kalendarza. Wreszcie
o możliwości obsadzania przez Polaków mistrzostw Europy i świata. W dużej mierze to się udało.

1989r czteroosobowa ekipa polskiego powerliftingu brała udział w championacie Europy w fińskim Lahti. Jechano z nadziejami: rzeczywistość okazała się brutalna. Szok. Inny, lepszy sprzęt, specjalne - niedostępne w kraju bandaże, kostiumy, hydrauliczne stojaki, perfekcyjne sędziowanie gdzie nie ma żadnej tolerancji i zaliczania za "hart ducha i ambicję". W rezultacie ekipa potencjalnych medalistów wystąpiła na 60% swoich możliwości, a miejsca szóste i ósme nie zadowoliły nikogo.
Sezon 1990 otworzyły dopiero kwietniowe mistrzostwa Polski w Zakopanem. Znowu grad nowych rekordów Polski i znowu pytanie o to co z tymi rekordami można wywalczyć właśnie w Reykjaviku? Kalkulacja była prosta. Koszt przelotu jednego reprezentanta na trasie Warszawa - Islandia - Warszawa wahał się w granicach 14 milionów złotych co przy szczupłych finansach PZKiTS (300 milionów na ?wszystko" w roku 1990) i prowokował do dyskusji. Początkowo myślano o starcie kwartetu Jan Wilczyński, Jan Łuka i ciężcy Piotr Pawlik i Piotr Kozioł. Trener kadry, Zdzisław Pieńkos, szalał mając przed oczyma tabele najlepszych wyników w Europie i powoli stawało się jasne, iż szanse na medale powinna mieć tylko dwójka: Wilczyński i Łukja. Tak też postanowiły władze związku mając w zanadrzu jeszcze jeden oszczędnościowy argument. Będzie więcej miejsc i środków na wyposażenie ekipy która w listopadzie uda się blisko, bo do Hagi, na najważniejszą imprezę sezonu: mistrzostwa świata. Trener Pieńkos, Wilczyński i Łuka wreszcie poszybowali ku Wyspie Gejzerów. Dla pierwszego były to nerwowe godziny. Przy sztandze od lat prawie trzydziestu: i przy ciężarach i przy powerliftingu. Sam Pieńkos jest nauczycielem w pułtuskim liceum, ongiś odkrył i wychował reprezentanta kraju w ciężarach. olimpijczyka, medalistę mistrzostw świata, Andrzeja Piotrowskiego, ale od kilku już lat jest wierny tylko trójbojowi. Twierdzi, iż jest to jedna z najzdrowszych dyscyplin sportu gdzie urazowość występuje w stopniu minimalnym że to konkurencja dla wszystkich dająca możliwość kontynuowania kariery przez wiele lat, bo przecież zdarzają się i tu pięćdziesięcioletni championi. Wreszcie trudno o sport bardziej amatorski, czysty, o środowisko tak przyjacielskie i pozbawione wewnętrznych zawiści. I Pieńkos mógł modlić się o to aby ów daleki Reykjavik był punktem zwrotnym w całej historii jego ukochanego trójboju. Ale i Pan Bóg nic by nie pomógł bez naprawdę fantastycznej dyspozycji Wilczyńskiego i Łuki.

Wyniki Europy w trójboju siłowym, Reykjavik, 4-6 maja 1990

Waga
50kg ? Jon Clay (Wielka Brytania) ? 480 (180+105+195)
56kg ? Gary Limes (Wielka Brytania) ? 542,5 (212,5+127,5+212,5)
60kg ? Gerard Mc Namara (Irlandia) ? 592,5 (227,5+127,5+237,5)
67,5kg ? Jan Wilczyński (Polska) ? 652,5 (240+147,5+265)
75kg ? Markku Personnen (Finlandia) ? 750 (277,5+155+317,5)
82,5kg ? Jaaromo Virtaanen (Finlandia) ? 842,5 (330+185+327,5) 2. Jan Łuka (Polska) ? 752,5 (275+167,5+310)
90kg - Floreano Domenici (Włochy) ? 845 (320+205+320)

Henryk Jasiak
 

Do góry


Powstanie trójboju siłowego na świecie


Jako początek powstania trójboju siłowego należy uznać rok 1958, kiedy to w Wielkiej Brytanii odbyły się pierwsze mistrzostwa krajowe. Nie był to jeszcze klasyczny trójbój, lecz boje zmieniane w zależności od zawodów. Najczęściej stosowany był triplet: przysiad, wyciskanie leżąc i unoszenie przedramion. Około roku 1966 unoszenie przedramion wymieniono na martwy ciąg i taki układ bojów pozostał do chwili obecnej.

W późniejszym potentacie siłowym, Stanach Zjednoczonych, pierwsze zawody rozegrano w roku 1964, a rok 1972 przyniósł zawiązanie się Międzynarodowej Federacji Trójboju Siłowego ? International Powerlifting Federation (IPF). Rok później odbyły się pierwsze oficjalne Mistrzostwa Świata w Trójboju Siłowym.

Oficjalne europejskie struktury trójboju siłowego zawiązały się w Turku (Finlandia) 14 maja 1977 roku (Kongres obradował od godziny 1100 do godziny 1245), kiedy to zgromadzeni działacze i zawodnicy z Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji i Norwegii podjęli decyzję o powstaniu Europejskiej Federacji Trójboju Siłowego (EPF) . Pierwszym prezydentem EPF został wybrany Jaaka Parvianen z Finlandii. Prezydium stanowiło 4-ech wiceprezydentów, w tym ówczesny prezydent IPF - Vic Mercer z Wielkiej Brytanii. Językiem oficjalnym został wybrany język angielski. Federacja Europejska rozpoczęła wydawanie oficjalnego magazynu "European Powerlifting Journal". Redaktorem naczelnym został Arnold Boström ze Szwecji, jeden z ośmiu delegatów na Kongres Założycielski EPF. Ten periodyk ukazywał się conajmniej przez cztery kolejne lata.
Jedną z uchwał pierwszego kongresu było organizowanie corocznych Otwartych Mistrzostw Europy Mężczyzn w Trójboju Siłowym. Zawody te miały odbywać się w pierwszym lub drugim tygodniu maja począwszyod następnego roku po Kongresie Założycielskim. Podjęto również decyzję o rejestrowaniu i publikowaniu rekordów Europy. Pierwsze mistrzostwa Europy miały odbyć się w maju 1978 r. w Sztokholmie zorganizowane przez Nordic Powerlifting Federation. W przypadku, gdyby pokongresowe uzgodnienia Arnolda Boströma nie doszły do skutku, zawody miała przejąć Wielka Brytania. W Turku ustalono również zasady rozgrywania zawodów trójboju siłowego, m.in. trzech podejść dla każdego boju. Zgodzono się, że miminalnym standardem zakwaterowania jest zapewnienie 3-dniowych noclegów ze śniadaniem oraz lokalnego transportu.

Starania Arnolda Boströma o zorganizowanie mistrzostw w Sztokholmie nie odniosły skutku. Zgodnie z ustaleniami Kongresu Załozycielskiego, w następnym roku, w dniach 1-2 kwietnia 1978, odbyły się w Birmingham pierwsze Mistrzostwa Europy Mężczyzn w Trójboju Siłowym. Zgromadziy 11 państw europejskich: Belgię, Francję, Finlandię, Islandię, Irlandię, Włochy, Holandię, Nowrwegię, Szwecję, Wschodnie Niemcy i Wielką Brytanię. Wystartowało 63 zawodników. Zawody wygrał Taito Haara z Finlandii (140 kg wagi ciała) uzyskując 493,43 pkt. Schwartz'a, ocierając się o tonę w trójboju zaliczając 980 kg i 400 kg w przysiadzie. Minimalnie mniej - 493,41 pkt - Schwartz'a zdobył Brytyjczyjk Des Gardner. Ten pierwszy najwyższy wynik znacząco poprawiono dopiero 16 lat później kiedy to Austriak, Karl Selinger, jako pierwszy przekroczył na mistrzostwach Europy 1000 kg.

Pierwsze międzynarodowe zawody trójboju siłowego z udziałem zawodników z Europy Zachodniej i wyalienowanej powojenną sowietyzacją Europy Wschodniej odbyły się w 1983 r. w Czechosłowacji, w mieście Most. Uczestniczyły w niej Norwegia, Czechosłowacja i Polska. Na zawodach pomiędzy Polską a Norwegią w 1985 ówczesny prezes TKKF, Mieczysław Borowy, i prezydent Szweckiej Federacji Trójboju Siłowego, Arnulf Wahlstr&m, podjęli decyzję o zorganizowaniu Pucharu Bałtyku w Polsce w 1987 r. Efektem tego uzgodnienia i organizowania Pucharów było otwarcie się Europy Wschodniej na całą Europę. Polska walnie przyczyniła się do integracji dwóch obozów politycznych organizaując dwa pierwsze ?Puchary Bałtyku?: w Gdańsku (1987) i Koszalinie (1989), na których wystartowali zawodnicy z krajów socjalistycznych. W 1991 roku gospodarzem imprezy był komunistyczny Związek Radziecki.

Na mistrzostwach Europy kraje bloku socjalistycznego zadebiutowały w roku 1986 w Sztlokholmie (Szwecja), reprezentowały je Polska i Czechosłowacja; rok później wystartowali zawodnicy z NRD. Zawodnicy Europy Wschodniej pojawili się na mistrzostwach Europy dopiero w roku 1991 jako reprezentanci Związku Radzieckiego, rok później już jako kadra niepodległych państw - Łotwa, Rosja i Ukraina.
Pierwszym medalistą z bloku Wschodniego został, startujący do dzisiaj, czechosłowak Stefan Kolsovski - w kat. 52 kg zdobył brązowy medal z wynikiem 420 kg (155+115+150).
Pierwszy start Polskiej reprezentacji zakończył się wielkim niepowodzeniem - za nieznajomość przepisów międzynrodowych zapłaciło 3 spośród czterech zawodników paląc przysiady. Jedynie Jan Drzazgowski zajął 6-te miejsce w kategorii 100 kg z wynikiem 740 (260+175+305).

Kategorię najmłodszych zawodników wprowadzono w roku 2001. Wtedy po raz pierwszy odbyly się Mistrzostwa Świata Sub-Juniorów, odpowienik wiekowy obecnego polskiego młodzika - do lat 18. Zawody zorganizowała Rosyjska Federacja Trójboju Siłowego w Soczi. Objęły one zarówno juniorów, jak i juniorki. Podział juniorów rozdzielił dotychczasową kategorię 14-23 lata na dwie: 14-18 i 19-23. Zawodników i zawodniczek z jednej grupy wiekowej nie mogą startowac w drugiej.

Kobiety pojawiły się na mistrzostwa Europy w roku 1983, w niemieckim Darmstadt. EPF wprowadziła w 1985 r. Mistrzostwa Juniorów również w Niemczech ? w Soest, natomiast juniorki pojawiły się na Mistrzostwach Europy Juniorów w Czerkasach na Ukrainie dokładnie 10 lat później (autor tekstu zadebiutował na tych historycznych już zawodach jako sędzia międzynarodowy, oceniając jako sędzia główny kategorię juniorek). W obu kategoriach weteranów po raz pierwszy rozegrano mistrzostwa Europy w 1988 r. w angielskim Milton Keynes. Najpóźniej rozpoczęto organizację tej rangi zawodów dla kobiet-weteranek ? odbyły się one w Walencji, w Hiszpanii, w roku 1995.

W tym samym roku odbyły się I Mistrzostwa Europy w Wyciskaniu Leżąc w Budapeszcie (Węgry). Wystartowało w nich wówczas 8 zawodników z Polski zdobywając dwa medale: złoty ? Andrzej Stanaszek (kat. 52 kg), brązowy ? Czesław Kędziora (kat. 60 kg), obaj z Bielska-Białej. Stanaszek wygrał te zawody uzyskując 162,67 pkt. Schwartz?a i ustanowił jednocześnie rekord mistrzostw - 167,5 kg. Początkowo mistrzostwa w wyciskaniu leżąc charakteryzowały się tym, że nie można było na nich pobijać rekordów Europy i świata, natomiast notowane były rekordy mistrzostw Europy oraz rekordy mistrzostw świata. Zdarzały się rekordy świata niższe od europejskich.
Obecnie można pobijać rekordy świata na mistrzostwach Europy i odwrotnie.

Arkadiusz Znojek
 

Do góry

Copyright (c) 2003-2007 www.research.ovh.org. All rights reserved powerlifter.