Strefa zawodnika
- Plany treningowe
- Przepisy
- Wyposażenie
- Metody i środki dopingowe
-
Biblioteka trenera
- Kształcenie siły
- Rola odżywiania
- Wspomaganie wysiłku
- Aspekty fizjologiczne
-
Dział kibica
- Galeria zdjęć
- Ciekawostki
- Księga gości
- Subskrypcja
- Linki
-
Sprawy techniczne
- Przyjaciele powerliftera
- Kontakt
- Wyszukaj
-
Reklama
-
Czy wiesz że
-
Stats
-
-
Ciekawostki
1. Powstanie trójboju
siłowego na świecie
2. Przeszłość
powerlifterów - Całe złoto Islandii
3. Historia światowego
sportu ciężarowego
4. Trening zdrowotny
5. Stojąc czy siedząc
6. Ostry trening wymaga
ekstra protein
7. Antyrakowe właściwości kapusty kiszonej
9. Czerwone wino chroni serce przed chorobą wieńcową
10.
Kwas foliowy chroni przed rakiem i poronieniem
11. Miłorząb spowalnia demencję u osób ze stwardnieniem rozsianym
12. Orzechy i
masło orzechowe obniżają ryzyko cukrzycy
13. Sok z cytryny
niszczy plemniki i wirusa HIV
14. Szałwia poprawia pamięć.
15. Ciemna czekolada
obniża ciśnienie tętnicze
16. Miód chroni naczynia krwionośne
17. Orzeszki ziemne przeciw
gruźlicy
18. Sok z winogron
może powodować niedobory żelaza
19. Białe wino korzystne dla płuc
20. Curry
chroni wątrobę przed skutkami nadużywania alkoholu
21.
Ekstrakt melisy lekarskiej pomocny w leczeniu łagodnej i średnio nasilonej
choroby Alzheimera
22. Kefir chroni przed mutacjami w
DNA
23. Naturalna żywność jest jak
aspiryna
24. Ryby obniżają ryzyko
choroby Alzheimera
25. Znaczenie kwasów
3-wielonienasyconych w diecie
Powrót do strony głównej
Znaczenie
kwasów 3-wielonienasyconych w diecie
Artykuł stanowi komentarz do opublikowanej w tym samym numerze
Circulation pracy Leaf i wsp. poświęconej zastosowaniu
3-wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (3-PUFA) w prewencji nagłych
zgonów wieńcowych. Klasyczna teoria, oparta na wynikach wielu badań
podstawowych, zakłada związek pomiędzy spożyciem nasyconych kwasów
tłuszczowych, wzrostem poziomu cholesterolu oraz rozwojem miażdżycy.
Duże obserwacje epidemiologiczne nie potwierdziły jednak jednoznacznie związku pomiędzy spożyciem dużych ilości tłuszczów nasyconych a występowaniem powikłań i zgonów wieńcowych. Autorzy zwracają więc uwagę na nowe prace kliniczno-epidemiologiczne, dotyczące długołańcuchowych 3-PUFA zawartych w tkance tłuszczowej ryb morskich. Zaliczyć można do nich kwas eikozapentaenowy i dokozaheksaenowy. W badaniach epidemiologicznych wykazano, że wysoka zawartość 3-PUFA w błonach komórkowych, fosfolipidach błon komórkowych oraz surowicy krwi zmniejszała ryzyko nagłego zgonu sercowego. W badaniu GISSI Prevenzione suplementacja 3-PUFA u chorych po zawale mięśnia sercowego redukowała częstość nagłych zgonów o 45%. Ochronny wpływ 3-PUFA widoczny jest w okresie kilku tygodni-kilku miesięcy od początku ich suplementacji. Głównym mechanizmem nagłych zgonów jest w 70% przypadków migotanie komór, a 3-PUFA mają podwyższać próg migotania komór m.in. dla bodźców niedokrwiennych.
Stwierdzono, że wzrost zawartości tych kwasów w błonie komórkowej
kardiomiocyta poprawia funkcję kanałów jonowych (sodowych i wapniowych),
stabilizuje przebieg potencjału czynnościowego i obniża pobudliwość
elektryczną komórki mięśnia sercowego. Zaobserwowano również
zmniejszenie wahań stężeń wapnia w cytozolu komórki. Nagłe zgony
stanowią nadal około połowy wszystkich zgonów spowodowanych chorobą
wieńcową. Implantowanie kardiowerterów-defibrylatorów pozwala zmniejszyć
śmiertelność w wyselekcjonowanych podgrupach chorych wysokiego ryzyka,
ale prewencja na poziomie populacyjnym stanowi nadal poważne wyzwanie.
Badane leki okazały się w większości przypadków nieskuteczne. Zdaniem
autorów spożywanie umiarkowanych ilości 3-PUFA (stanowiących odpowiednik
1-2 posiłków rybnych tygodniowo) przez chorych po przebytym zawale serca
jest interwencją tanią, nie wiążącą się z istotnym ryzykiem i
zasługującą na uwagę zarówno lekarzy praktyków jak i osób zajmujących
się polityką zdrowotną.
Circulation / 3 czerwca 2003
Do góry
Ryby obniżają ryzyko
choroby Alzheimera
Ryby, orzechy i sałatki z olejem roślinnym - to produkty, które
dzięki wielonienasyconym kwasom tłuszczowym obniżają ryzyko choroby
Alzheimera - sugeruje artykuł w "The Archives of Neurology".
Badaniami naukowców z Rush-Presbyterian St. Luke's Medical Center w
Chicago kierowała Martha Clare Morris. Przeprowadzono je w ciągu 7 lat
na 815 pensjonariuszach domów opieki. 131 z nich zachorowało na
Alzheimera. Jak się okazało, jedzący ryby przynajmniej raz w tygodniu
byli o 60 procent mniej zagrożeni chorobą w porównaniu z tymi, którzy
ryb nie jedli.
Podobne działanie zdaniem prof. Morris wykazują orzechy czy sosy do
sałatek na bazie olejów roślinnych - zawarte w nich kwasy tłuszczowe
występują także w błonach komórkowych komórek mózgu.
Wcześniejsze badania wskazywały, że przed Alzheimerem chroni dieta
bogata w przeciwutleniacze - na przykład zawarte w owocach, warzywach i
czerwonym winie - choć przyczyny tej coraz częstszej w starzejących się
społeczeństwach choroby nadal nie są jasne.
W komentarzu redakcyjnym Robert Friedland z Case Western Reserve
University School of Medicine w Cleveland zauważył, że dieta bogata w
mięso ryb zapobiega nie tylko Alzheimerowi. Jednocześnie jednak
ostrzegł, że w niektórych rybach mogą być toksyczne substancje, na
przykład rtęć.
"Bogata w przeciwutleniacze i nienasycone tłuszcze dieta z dużą ilością
ryb, drobiu, warzyw i owoców, a zmniejszoną -czerwonego mięsa i
produktów mleczarskich może obniżać ryzyko zarówno Alzheimera, jak i
chorób serca oraz udaru" - napisał Friedland.
Do góry
Naturalna żywność jest jak
aspiryna
Żywność pochodząca ze specjalnych ekologicznych gospodarstw zawiera
więcej kwasu salicylowego o korzystnym działaniu dla zdrowia - informuje
najnowszy "New Scientist". Dotychczasowe badania nie potwierdzały
przewagi żywności pochodzącej z ekologicznych gospodarstw nad "zwykłymi"
produktami. Jednak John Paterson, biochemik z Dumfries and Galloway
Royal Infirmary wspólnie z naukowcami z University of Strathclyde odkrył
w "naturalnych" zupach warzywnych kilka razy więcej kwasu salicylowego
niż w "zwykłych". Działa on podobnie jak aspiryna - zmniejsza ryzyko
zawału serca, udaru i raka jelita grubego. W przypadku 11 marek
"naturalnej" zupy poziom kwasu salicylowego wynosił 177 nanogramów na
gram, dla "zwykłej" - 20 nanogramów na gram. Kwas salicylowy jest
naturalnym produktem roślin, który chroni ich organizm przed stresem i
chorobami. Nic dziwnego, że u roślin nie chronionych przez pestycydy i
herbicydy poziom kwasu jest wyższy niż w przemysłowych uprawach
Wcześniejsze badania Patersona wykazały, że u buddyjskich mnichów,
którzy są wegetarianami, poziom kwasu salicylowego we krwi jest wyraźnie
wyższy niż u osób spożywających mięso.
2002, 03, 26 , PAP
Do góry
Kefir chroni przed
mutacjami w DNA
Bakterie żyjące w produktach ze sfermentowanego mleka chronią przed
wadliwymi zmianami w DNA i przed rozwojem nowotworów układu pokarmowego
- o badaniach naukowców rosyjskich donosi serwis internetowy "AlphaGalileo".
Badacze na całym świecie poszukują tzw. antymutagenów - związków, które
skutecznie chroniłyby przed zmianami (mutacjami) w DNA. Powstawanie
mutacji sprzyja rozwojowi wielu groźnych chorób, jak chociażby choroby
nowotworowe. Przyspiesza też procesy starzenia.
Dotychczasowe wyniki wskazują, że w organizmie ludzi i zwierząt
najwięcej substancji o aktywności antymutagennej jest zlokalizowanych w
organach i płynach związanych z procesami rozrodu. Rozmnażanie jest
niezwykle ważnym procesem w cyklu życiowym organizmów żywych, kluczowym
dla przetrwania gatunku, dlatego ryzyko przekazania zmian w DNA
potomstwu powinno być minimalne. Antymutageny są znajdowane m.in. w
nasionach i zarodnikach roślin oraz komórkach jajowych i spermie
zwierząt. Badania dowiodły też, że produkują je niektóre bakterie.
Badacze z Uniwersytetu Moskiewskiego oraz z Rosyjskiej Akademii Nauk
zainteresowali się możliwością wykorzystania bakteryjnych antymutagenów
w medycynie.
Udało im się zaobserwować, że występujące w sfermentowanym mleku
związki, które sprzyjają mutacjom, tracą swoje niebezpieczne właściwości
dzięki bakteriom - pałeczkom kwasu mlekowego, które biorą udział w
powstawaniu produktów ze sfermentowanego (kwaśnego) mleka, jak kefir czy
jogurt.
Neutralizują one mutageny na różne sposoby. Produkują m.in. enzymy i
kwasy organiczne - mlekowy, octowy i masłowy, które hamują aktywność
tych "niebezpiecznych" dla DNA związków. Niektóre bakterie mogą też same
tworzyć z mutagenami chemiczne wiązania, a czasami działają jako
antyutleniacze i neutralizują wolne rodniki, jedne z najbardziej znanych
czynników mutagennych.
Na podstawie własnych wyników i obserwacji, badacze rosyjscy, wnioskują,
że pałeczki kwasu mlekowego neutralizują mutageny w przewodzie
pokarmowym człowieka. Podobnie jak inne bakterie - tzw. bifidobakterie,
które wchodzą w skład jelitowej flory bakteryjnej, gdzie m.in niszczą
bakterie chorobotwórcze.
Jak wykazały badania na szczurach, bifidobakterie i bakterie kwasu
mlekowego, mogą chronić przed rozwojem procesów nowotworowych.
Potwierdzają to też obserwacje medyczne - osoby pijące dużo
sfermentowanych produktów mlecznych rzadziej zapadają na raka jelit.
Jako kolejną grupę bakterii, które mogą w organizmie ludzkim
neutralizować mutageny, naukowcy wymieniają też propionibakterie, które
zasiedlają produkty mleczne i sery, a niektóre z nich żyją również na
skórze. Bakterie te mają udział w produkcji witaminy B12.
Jak podkreślają badacze, antymutagenne własności bakterii są
uniwersalne. Dzięki temu bakterie mogą być wykorzystane do produkcji
nowych leków lub dodatków dietetycznych, bogatych w związki
neutralizujące mutageny i karcynogeny.
Do góry
Ekstrakt melisy lekarskiej pomocny w leczeniu łagodnej i średnio
nasilonej choroby Alzheimera
Ekstrakt melisy lekarskiej (melissa officinalis) może być przydatny w
leczeniu pacjentów z łagodną i średnio nasiloną chorobą Alzheimera – jak
wynika z doniesienia z lipcowego wydania „Journal of Neurology,
Neurosurgery and Psychiatry”. Podobnie do innych leków stosowanych w
chorobie Alzheimera, melisa lekarska oddziałuje na receptor
acetylocholiny w ośrodkowym układzie nerwowym, zarówno z właściwościami
wiązania muskarynowego jak i nikotynowego.
Zespół dra Shahina Akhondzadeh z Teherańskiego Uniwersytetu Nauk
Medycznych w Iranie zbadał bezpieczeństwo i skuteczność melisy
lekarskiej w porównaniu z placebo. Leki podawano przez ponad 4 miesiące
42 pacjentom z łagodną lub średnio nasiloną chorobą Alzheimera. Leczenie
melisą lekarską przyniosło znaczną poprawę czynności poznawczych,
zmierzoną w Skali Oceny Choroby Alzheimera (ADAS), podczas, gdy
przyjmowanie placebo było związane ze znacznym pogorszeniem tych
wyników.
Częstotliwość występowania działań niepożądanych nie różniła się w obu
grupach, lecz pobudzenie rzadziej występowało wśród pacjentów
przyjmujących melisę. „Badania przedkliniczne melisy lekarskiej i
szałwii lekarskiej wykazały, że machanizm ich działania, a szczególnie
melisy, jest podobny do leków na chorobę Alzheimera zaaprobowanych przez
FDA. Dodatkowo, melisa ma działanie zmniejszające pobudzenie” -
powiedział Reuters Health dr Akhondzadeh.
Zioła te są bezpieczne oraz były stosowane przez wiele wieków jako
środki wiatropędne, sedatywne i anksjolityczne. Nasze badania wskazują,
że powinny być brane pod uwagę w leczeniu choroby Alzheimera” –
zakonkludował dr Akhondzadeh.
2003, 07, 12 Reuters Health
Do góry
Curry
chroni wątrobę przed skutkami nadużywania alkoholu
Kurkumina, składnik indyjskiej przyprawy curry, może chronić wątrobę
przez skutkami nadużywania alkoholu - tj. zapaleniem i martwicą tkanek.
O wynikach badań na szczurach donoszą badacze fińscy w "American Journal
of Physiology - Gastrointestinal and Liver Physiology".
"W badaniach na szczurach wykazaliśmy, że kurkumina może w wątrobie
hamować aktywność związku o nazwie czynnik jądrowy kappa B (NFkB). Jest
to białko, które inicjuje serię procesów prowadzących do rozwoju stanu
zapalnego w wątrobie i innych tkankach oraz do ich obumierania" -
tłumaczy Kalle Jokelainen ze Szpitala Uniwersyteckiego w Helsinkach.
Alkohol wywiera szkodliwy wpływ na wiele narządów i tkanek organizmu,
jednak według naukowców najwięcej szkód doznają układ nerwowy i wątroba.
Jak większość związków toksycznych, alkohol jest neutralizowany w
wątrobie. Przy nadmiernym spożyciu alkoholu wątroba jest obciążona i
podatna na rozwój przewlekłego stanu zapalnego oraz uszkodzenia. W ten
sposób rozwija się marskość wątroby, która jest jedną z głównych
przyczyn zgonów wśród alkoholików.
NFkB ulega aktywacji w komórkach pod wpływem wielu szkodliwych
czynników, w tym m.in. promieniowania, szoku termicznego czy endotoksyn
- toksycznych związków produkowanych przez bakterie. Reaguje też na tzw.
stres oksydacyjny, związany z działaniem wolnych rodników, szkodliwych
cząsteczek, które uszkadzają wiele składników komórek. Występuje nie
tylko w wątrobie - jego produkcja zachodzi też w mózgu czy w tkankach
płodu. We wszystkich przypadkach odpowiada za obumieranie tkanek w
odpowiedzi na zatrucie alkoholem.
"Picie dużych ilości alkoholu powoduje, że z jelita łatwiej przenikają
do krwiobiegu endotoksyny bakterii. Są one jak większość toksyn
neutralizowane w wątrobie. Koszty tego są jednak ogromne, bo endotoksyny
aktywują NFkB" - tłumaczy Jokelainen.
Jego zespół przez miesiąc prowadził swoje badania na czterech grupach
szczurów. Pierwszą z nich badacze karmili olejem z ryb i alkoholem,
drugą olejem z ryb i glukozą. Dwie kolejne grupy zwierząt były żywione w
ten sam sposób, z tą jednak różnicą, że podawano im jednocześnie
kurkuminę.
Kurkumina jest aktywnym składnikiem kurkumy, rośliny spokrewnionej z
imbirem, która jest używana w kuchni orientalnej do barwienia potraw na
kolor żółty i jest też składnikiem znanej azjatyckiej mieszanki przypraw
- curry. W krajach azjatyckich kurkuma jest stosowana do leczenia takich
schorzeń jak reumatoidalne zapalenie stawów, czy choroby wątroby. Wyniki
badań wskazują ponadto, że może ona hamować wzrost guzów nowotworowych.
Analiza tkanek pobieranych z wątroby zwierząt wykazała, że w wątrobie
szczurów spożywających alkohol znacznie wzrosła aktywność NFkB oraz
poziom związków, które promują stan zapalny. Okazało się jednak, że
podawanie kurkuminy zapobiegało zapaleniu wątroby, obumieraniu jej
tkanek, a także stłuszczeniu tego narządu. Stłuszczenie wątroby jest
najbardziej typową reakcją wątroby na czynniki uszkadzające.
Badacze zastosowali w swoim doświadczeniach dużo większe dawki kurkuminy
niż tradycyjnie stosuje się w kuchni. Jak jednak podkreśla Jokelainen,
nie powinno to być przeszkodą, bo curry czy kurkumina nie wywierają
szkodliwych działań ubocznych i mogą być spożywane przez ludzi w dużych
ilościach.
"Nasze wyniki nie dowodzą jednak, że osoby, które będą jadły duże ilości
kurkumy czy curry, mogą bezkarnie pić więcej alkoholu. Zresztą jak na
razie nasze wyniki dotyczą tylko szczurów" - podkreśla Jokelainnen.
Według badacza marskość wątroby u alkoholików to poważny problem
zdrowotny, ale jedynym dobrym rozwiązaniem jest po prostu pić mniej.
Do góry
Białe wino korzystne dla płuc
Picie wina, zwłaszcza białego, jest korzystne dla płuc – tak wynika z
badań przeprowadzonych przez ekspertów z Uniwersytetu w Buffalo. Związek
systematycznego picia wina i dobrego stanu oraz funkcjonowania płuc
zauważył Holger Schunemann ze Szkoły Medycznej i Nauk Biomedycznych przy
Uniwersytecie w Buffalo.
Podobnych, dobroczynnych dla płuc właściwości wydaje się nie mieć ani
piwo, ani inne napoje alkoholowe - mówił Schunemann podczas spotkania
American Thoracic Society. Zdaniem Schunemanna, za dobroczynny wpływ
wina na płuca mogą odpowiadać zawarte w nim przeciwutleniacze. Ich
obecność stwierdzano dotąd głównie w winie czerwonym. Badacz przypomina
dotychczasowe badania, w których wykazano korzyści z umiarkowanego picia
czerwonego wina - jest ono dobre na serce. "Jeśli chodzi o zdrowie płuc,
lepsze jest wino białe" - podkreśla Schunemann.
Jego współpracownicy przebadali 1555 mieszkańców Nowego Jorku. Zebrali
ogólne informacje na temat spożywania przez nich alkoholu (ostatnio oraz
w ciągu całego życia), innych nawyków (m.in. diety), oraz wagi ciała.
Ochotników podzielono na kilka grup, w zależności od częstotliwości
picia alkoholu, jego ilości i rodzaju.
Uczestnicy badań przeszli też standardowe badania funkcjonowania płuc, w
tym pomiar pojemności płuc i jednosekundowej objętości wysilonego
oddechu. Analiza wyników badań i danych z ankiet pozwoliła stwierdzić
związek systematycznego, umiarkowanego picia wina zarówno z objętością,
jak i wydolnością płuc - mówi Schunemann. Badacze stwierdzili m.in., że
osoby pijące wino miały wyższy poziom przeciwutleniaczy (m.in.
flawinoidów czy fenoli).
2002, 05, 21 , PAP
Do góry
Sok z winogron
może powodować niedobory żelaza
Sok z czerwonych winogron, znany ze swojego dobrego wpływu na serce,
może też wywoływać niedobory żelaza w organizmie - donoszą badacze z USA
na łamach pisma "Journal of Agricultural and Food Chemistry". Naukowcy z
amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa oraz z Cornell University pod
kierunkiem dr Raymonda P. Glahna w badaniach na hodowlach ludzkich
komórek z jelita zaobserwowali, że sok z czerwonych winogron może
hamować procesy wyłapywania przez komórki jonów żelaza. W konsekwencji
może to doprowadzić do rozwoju anemii.
Badacze analizowali wpływ różnego rodzaju soków - z czerwonych i białych
winogron, ze śliwek, gruszek, jabłek, soku pomarańczowego oraz
grejpfrutowego - na procesy absorpcji jonów żelaza przez komórki w
jelitach człowieka. W tym celu stworzyli laboratoryjny model imitujący
warunki panujące w jelicie - hodowane w laboratorium nabłonkowe komórki
jelitowe były przemywane enzymami trawiennymi o odpowiedniej kwasowości.
Okazało się, że sok z czerwonych winogron, znany z korzystnego wpływu na
układ krążenia, zredukował ilości pochłanianego żelaza o 67 proc. Na
drugim miejscu wśród najsilniej hamujących absorpcję żelaza soków
uplasował się sok ze śliwek - zmniejszał ja o 31 proc. Soki o jasnym
zabarwieniu miały natomiast odwrotny wpływ, gdyż nasilały procesy
absorpcji jonów żelaza. Najbardziej sprzyjał im sok z gruszek, a w
dalszej kolejności sok z pomarańczy, grejpfruta i białych winogron.
Jak podkreślają autorzy, ich wyniki wymagają jeszcze potwierdzenia w
badaniach klinicznych na pacjentach, ale na podstawie dotychczasowych
rezultatów można wnioskować, że w nadmiarze sok z czerwonych winogron
może mieć udział w rozwoju anemii związanej z niedoborami żelaza w
organizmie. U niektórych dorosłych osób cierpiących na schorzenia
związane z gromadzeniem nadmiaru żelaza, zmniejszenie jego absporpcji w
jelitach może być bardzo korzystne.
Z kolei poważne niedobory żelaza zajmują wśród schorzeń związanych z
niedoborem składników pokarmowych pierwsze miejsce na świecie. Skutkiem
jest rozwój anemii, która objawia się ciągłym zmęczeniem, spadkiem
wydajności w pracy i w szkole oraz spadkiem odporności organizmu. Jest
ona szczególnie groźna u małych dzieci, u których może doprowadzić do
zaburzeń rozwoju umysłowego, fizycznego i zaburzeń zachowania.
Badacze nie doradzają jednak wyeliminowania z dziecięcej diety soku z
czerwonych winogron, zachęcają jedynie do zmniejszenia jego dawek na
korzyść soku z białych winogron. "Nie chcemy odradzać picia czerwonego
soku winogronowego. Chcemy jedynie podkreślić, że jego nadmiar może mieć
też ujemne skutki dla zdrowia" - komentuje Glahn.
Do góry
Orzeszki ziemne przeciw
gruźlicy
Orzeszki ziemne mogą pomóc w leczeniu gruźlicy, zawierają bowiem dużo
argininy, substancji potrzebnej w organizmie do produkcji tlenku azotu,
który wzmacnia układ odpornościowy, podaje "European Respiratory Journal".
Naukowcy uważają, że niedobór tlenku azotu (NO) zwiększa ryzyko
zachorowania na gruźlicę. Zwiększenie ilości NO w organizmie może usunąć
ten problem. Jednym z rozwiązań jest aplikowanie pigułek zawierających
argininę.
Arginina jest aminokwasem, jednym ze składników białek. Służy do
gromadzenia i przenoszenia azotu w żywych organizmach. W znacznych
ilościach zawarta jest w orzeszkach ziemnych.
Naukowcy z Linkoeping University w Szwecji sprawdzali teorię w Etiopii
na 120 pacjentach chorych na gruźlicę. Uczestnicy badań przez cztery
tygodnie otrzymywali albo argininę albo placebo (kapsułki ze środkiem
farmakologicznie obojętnym). Po zakończeniu kuracji test śliny wykazał,
że poziom bakterii w organizmach osób przyjmujących argininę znacznie
zmalał. U przyjmujących placebo pozostał bez zmian.
Badacze są przekonani, że terapia argininą skróci czas leczenia
gruźlicy. W obszarach świata, gdzie arginina nie jest dostępna, chorzy
powinny wzbogacić dietę o duże ilości orzeszków ziemnych, jak sugeruje
dr Jonh Harvey, jeden z badaczy.
Z powodu gruźlicy każdego roku na świecie umiera ponad dwa miliony osób.
Gruźlica jest chorobą zakaźną, przenoszoną głównie drogą kropelkową.
Źródłem zakażenia jest chory człowiek, rzadziej zwierzęta. Infekcja może
nastąpić też przez kontakt z zakażonymi przedmiotami i spożywanie
zakażonych pokarmów. Zapadalność na gruźlicę i jej przebieg zależy m.in.
od odporności osobniczej.
Do góry
Miód chroni naczynia
krwionośne
Miód zapobiega zmianom miażdżycowym - informuje "Journal of Agricultura
and Food Chemistry". Najnowsze prace naukowców z University of Illinois
koncentrują się na wpływie miodu na krew. Potwierdziły się wcześniejsze
dane, wskazujące na antyoksydacyjne działanie substancji zawartych w
miodzie. Przeciwutleniacze występują także w owocach i warzywach. Dzięki
nim zmniejsza się szkodliwe oddziaływanie wolnych rodników.
Naukowcy z University of Illinois oznaczyli zawartość fenoli i
substancji przeciwdziałających utlenianiu w siedmiu różnych odmianach
miodu - między innymi gryczanym, akacjowym, sojowym i koniczynowym.
Okazało się, że najskuteczniej zapobiegają utlenianiu ciemne odmiany,
zwłaszcza miód gryczany.
Przeprowadzono również badania nad wpływem miodu na krew zdrowych
ochotników po 12-godzinnym poście. Do probówek z krwią dodano różne
gatunki miodu. Następnie mierzono, jak wpływa obecność miodu na
utlenianie się lipoprotein LDL, związanych ze "złym" cholesterolem.
Utlenione LDL sprzyjają tworzeniu blaszek miażdżycowych. Aby
przyspieszyć reakcję, dodano do probówek nieco miedzi, pełniącej rolę
katalizatora utleniania LDL. Badanie spektrometrem wykazało, że w
obecności miodu powstało o wiele mniej będących produktem utleniania LDL
szkodliwych cząsteczek.
2002, 04, 17 , PAP
Do góry
Ciemna czekolada
obniża ciśnienie tętnicze
Wyniki badań doświadczalnych wskazują, że czekolada może mieć pewne
działanie hipotensyjne, głównie dzięki zawartym w niej, pochodzącym z
kakao polifenolom. Badacze niemieccy podjęli się oceny, czy ciemna
czekolada, bogata w polifenole, wpływa na wartości ciśnienia skurczowego
u ludzi z nadciśnieniem tętniczym. W badaniu typu :cross-over" wzięło
udział 13 osób, w wieku 55-64 lata, ze świeżo rozpoznanym i nie
leczonym, łagodnym, izolowanym skurczowym nadciśnieniem tętniczym.
Średnie wartości ciśnienia na wstępie wynosiły 153/84 mm Hg. Uczestnicy
badania zostali losowo przydzieleni do grupy otrzymującej codziennie
porcję 100 g ciemnej czekolady, zawierającej 500 mg polifenoli lub też
do grupy otrzymującej 90 g białej czekolady, nie zawierającej polifenoli.
Po dwóch tygodniach następowała zmiana rodzaju czekolady, stosowanej w
obu grupach; osoby, uczestniczące w badaniu przyjmowały czekoladę białą
lub ciemną przez kolejne dwa tygodnie. Stwierdzono, że po 14 dniach
podawania ciemnej czekolady średnie wartości skurczowego ciśnienia były
o ponad 5 mm Hg niższe, a wartości ciśnienia rozkurczowego krwi o blisko
2 mm Hg niższe w porównaniu do wartości ciśnienia tętniczego na wstępie
badania. Przyjmowanie białej czekolady nie wpływało na poziom ciśnienia
tętniczego. Autorzy podkreślają, że porcje czekolady ciemnej i białej
miały porównywalną wartość kaloryczną i różniły się jedynie pod względem
zawartości ekstraktu z ziaren kakaowca. Według autorów, główną przyczyną
hipotensyjnego efektu ciemnej czekolady mogą być zawarte w niej
polifenole, pochodzące z kakao.
JAMA / 27 sierpnia 2003
Do góry
Szałwia poprawia pamięć.
Brytyjscy uczeni potwierdzili XVI-wieczną teorię na temat właściwości
szałwi. Poprawiające pamięć zioło mogłoby być stosowane w leczeniu
Alzheimera - poinformowało pismo "Pharmacology, Biochemistry and
Behaviour".
Uczeni z Uniwersytetu Newcastle i Uniwersytetu Northumbria badali grupę
44 osób, którym podano tabletki zawierające olejek z szałwi, bądź
placebo. Okazało się, że ci, którzy zażyli szałwię, osiągnęli lepszy
wynik w teście na przypominanie sobie słów.
Naukowcy z funkcjonującego przy uczelniach Medical Plant Research Centre
uznali, stworzona w roku 1597 przez Johna Gerarda teoria o
poprawiających pamięć właściwościach szałwi może być trafna.
Przeprowadzone przez nich badania wykazały, że składnik tego zioła
podwyższa poziom związku chemicznego związanego w mózgu z procesem
zapamiętywania.
Badania te są nadal w fazie eksperymentalnej. "Aby udowodnić trafność
teorii Gerarda, potrzebne są analizy prowadzone przez długi czas. Na
razie nie zamierzamy ich kontynuować" - powiedziała należąca do zespołu
badawczego Nicola Tildsley.
Brytyjczycy rozpoczęli jednak badania nad zastosowaniem szałwi w
leczeniu Alzheimera. U wielu osób cierpiących na tę chorobę obniża się
bowiem poziom substancji chemicznej odpowiedzialnej za pamięć. Szałwia,
posiadająca także właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające,
mogłaby - jak przypuszczają uczeni - pomóc w terapii Alzheimera.
Do góry
Sok z cytryny
niszczy plemniki i wirusa HIV
Sok z cytryny może być potencjalnym środkiem antykoncepcyjnym i
jednocześnie chronić przed zakażeniem wirusem HIV - o wynikach naukowców
australijskich donosi serwis naukowy "New Scientist".
Badacze pod kierunkiem Rogera Shorta z Uniwersytetu w Melbourne
zaobserwowali w testach laboratoryjnych, że 10 procentowy sok z cytryny
obniża zdolność wirusa HIV do zakażania komórek tysiąckrotnie, a pół
łyżeczki tego soku wystarczy do zniszczenia zawiesiny plemników o
4-krotnie większej objętości.
Badacze oceniają, że za przeciwwirusowe i plemnikobójcze własności soku
z cytryny odpowiedzialny jest jego kwaśny odczyn. Jak podkreśla Short,
jego wyniki mogą mieć największe znaczenie dla mieszkanek krajów
rozwijających się, gdzie zazwyczaj panują doskonałe warunki do uprawy
cytryn, a co za tym idzie, uzyskiwanie soku jest mało kosztowne.
Według Shorta, kobiety mogą wykorzystać jego antykoncepcyjne i
przeciwwirusowe działanie umieszczając w pochwie przed stosunkiem
płciowym gąbkę lub wacik bawełniany nasączony sokiem. Testy
laboratoryjne z udziałem kobiet wykazały, że takiej procedurze nie
towarzyszą dolegliwości bólowe.
Na poparcie swojej teorii Short przypomina, że sok z cytryny był przez
kilkaset lat stosowany jako środek antykoncepcyjny w krajach
śródziemnomorskich. Specjaliści w zakresie leczenia AIDS ostrzegają
jednak, że brak jest danych na temat skuteczności i bezpieczeństwa
stosowania tego rodzaju ochrony u ludzi.
"Mimo że sok cytrynowy był stosowany w przeszłości jako środek
antykoncepcyjny, badacze nie potrafią dokładnie ocenić, jakie
bezpośrednie i pośrednie, tj. związane z wpływem na florę bakteryjną
kobiecych narządów rodnych, urazy może powodować w pochwie oraz w szyjce
i trzonie macicy" - tłumaczy Julian Meldrum z National AIDS Manual,
brytyjskiej organizacji charytatywnej, która zajmuje się dostarczaniem
informacji na temat zakażenia wirusem HIV oraz metodami terapii AIDS.
Sam Short przyznaje, że "zanim badacze będą całkowicie pewni, że sok z
cytryny może chronić kobiety przed infekcją HIV i przed zajściem w ciążę
bez szkodliwych skutków ubocznych, trzeba przeprowadzić wiele
dodatkowych testów".
Obecnie jego zespół planuje przetestowanie plemnikobójczych i
przeciwwirusowych własności kwasu cytrynowego na makakach żyjących w
Indonezji.
2002, 10, 14 , PAP
Do góry
Orzechy i
masło orzechowe obniżają ryzyko cukrzycy
Zjadanie orzechów lub masła orzechowego kilka razy w tygodniu zmniejsza
ryzyko rozwoju cukrzycy u dorosłych kobiet - poinformowali badacze
amerykańscy.
Orzechy są bogate w nienasycone tłuszcze oraz inne związki, które mogą
sprzyjać utrzymaniu stabilnego poziomu glukozy i insuliny. To z kolei
zapobiega cukrzycy typu 2, jaka występuje u 135 milionów dorosłych ludzi
na świecie - wynika z badań opublikowanych w piśmie Amerykańskiego
Stowarzyszenia Medycznego.
Wnioski te pochodzą z trwających od 16 lat badań prawie 84 tysięcy
kobiet z 11 stanów USA. W ich trakcie u niemal 4 proc. jego uczestniczek
(3,2 tys. kobiet) rozwinęła się cukrzyca.
Badane określały ilość i częstotliwość zjadania orzechów ziemnych lub
innych. Choć orzechy ziemne należą do roślin strączkowych, to zawarte w
nich kwasy tłuszczowe i inne składniki są, jak podkreślają badacze,
bardzo podobne do innych orzechów.
Jak wynika z badań, ryzyko rozwoju cukrzycy u kobiet zjadających pięć
lub więcej razy w tygodniu 28,3 grama orzechów było o 27 proc. niższe
niż u badanych, które orzechów nie jadały lub jadały rzadko - stwierdził
prowadzący badania, Rui Jiang z Harvard School of Public Health.
Kobiety zjadające co najmniej 142 gramów masła orzechowego na tydzień
zmniejszają u siebie ryzyko rozwoju cukrzycy o 21 proc. w stosunku do
ludzi, którzy takiego masła nie jadają lub jadają sporadycznie - wynika
z badań.
Raport podważa też opinię, zgodnie z którą orzechy uważa się za tuczące.
Stwierdzono bowiem, że związek pomiędzy ilością spożywanych przez badane
orzechów a zmianami ich wagi jest minimalny. Tymczasem otyłość jest
ważnym czynnikiem ryzyka rozwoju cukrzycy u osób starszych.
Zawarte w orzechach tłuszcze nienasycone pomagają także zapobiegać
chorobom serca - wynika z analiz wyników 147 badań dotyczących diety i
chorób serca. Zdaniem badaczy, zastępowanie orzechami produktów z
oczyszczonych ziaren czy czerwonego mięsa może pomóc w uniknięciu
zwiększonego spożycia kalorii.
Rozsądna dieta powinna zawierać pokarmy bogate w tłuszcze nienasycone
(jak orzechy), a jak najmniej tłuszczów nasyconych. Powinna być obfita w
kwasy tłuszczowe z ryb czy roślin i zawierać dużo owoców, warzyw i
pełnych ziaren - zalecają autorzy tego badania, Frank Hu i Walter
Willett z Harvard School of Public Health.
Do góry
Miłorząb spowalnia demencję u osób ze stwardnieniem rozsianym
Wyciąg z miłorzębu japońskiego może spowalniać rozwój demencji u osób
chorych na stwardnienie rozsiane - wskazują wyniki badań naukowców z
USA.
Opierając się na wcześniejszych doniesieniach, że wyciąg z miłorzębu
japońskiego (Ginkgo biloba) może opóźniać utratę sprawności
intelektualnej, czyli rozwój demencji, u osób cierpiących na chorobę
Alzheimera, badacze z Univeristy of California w San Diego postanowili
sprawdzić, czy podobny wpływ może mieć również u osób ze stwardnieniem
rozsianym (SM - sclerosis multiplex).
Stwardnienie rozsiane jest najczęstszą chorobą dotykającą ośrodkowego
układu nerwowego i prowadzącą do inwalidztwa.
Jak podkreślają autorzy, u około 50 proc. osób chorych na stwardnienie
rozsiane pojawiają się zaburzenia sprawności umysłowej, takie jak
problemy z koncentracją uwagi, zaburzenia pamięci czy problemy z
myśleniem abstrakcyjnym. Mogą one wystąpić we wczesnych stadiach rozwoju
choroby, gdy inne jej objawy, jak zaburzenia równowagi i niedowład
kończyn, są jeszcze dość łagodne.
Badania objęły 23 pacjentów chorych na stwardnienie rozsiane w średnio
zaawansowanym stadium rozwoju. Na podstawie losowego wyboru część z nich
zażywała przez 6 miesięcy badań wyciąg z miłorzębu japońskiego, a część
placebo.
Okazało się, że osoby, które stosowały wyciąg z miłorzębu, miały lepsze
wyniki w testach neuropsychologicznych, na podstawie których sprawdza
się sprawność umysłową i zdolność do zapamiętywania.
Autorzy konkludują, że wyciąg z miłorzębu w ilości 240 mg dziennie jest
dobrze tolerowany przez pacjentów ze stwardnieniem rozsianym i może
poprawiać koncentrację uwagi, pamięć oraz funkcjonowanie pacjentów.
Miłorząb japoński, najstarsze drzewo na ziemi, był już w starożytnych
czasach stosowany (liście i nasiona) do leczenia astmy, chorób oskrzeli
i płuc, a także w celu polepszenia krążenia obwodowego oraz zaopatrzenia
mózgu w krew. Dzisiaj wyciąg z liści tego drzewa jest jednym z
najbardziej rozpowszechnionych preparatów leczniczych pochodzenia
naturalnego stosowanych w Europie.
Swoje właściwości miłorząb zawdzięcza obecności w liściach wielu cennych
związków, jak glikozydy flawonowe oraz terpeny, które uzupełniają
wzajemnie swoje działanie, a także wiele innych.
Miłorząb japoński reguluje ciśnienie krwi, poprawia ukrwienie mózgu, a
niektórzy twierdzą, że działa antydepresyjnie, przeciwlękowo i
przeciwmigrenowo.
Badacze zaprezentowali swoje wyniki na dorocznym spotkaniu American
Academy of Neurology w Denver w stanie Colorado.
2002, 04, 26 , PAP
Do góry
Kwas foliowy chroni przed rakiem i poronieniem
Zwiększone spożycie kwasu foliowego chroni przed poronieniem i rakiem - wykazały dwa niezależne badania opublikowane przez "Journal of the American Medical Association" oraz podczas konferencji "Australian Gastroenterology Week".
Kwas foliowy (witamina z grupy B) występuje głównie w zielonych warzywach liściastych, takich jak kapusta, brukselka i szpinak, w ziemniakach, kalafiorze, brokułach, zielonym groszku, drożdżach, jajach, wątrobie, w otrębach pszennych oraz niektórych płatkach śniadaniowych, które są w niego wzbogacane. Brak kwasu foliowego wywołuje niedokrwistość.
Niedobór kwasu foliowego mogą spowodować, oprócz nieprawidłowego odżywiania, również stałe odchudzanie, leczenie antybiotykami, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu czy też stosowanie pigułek antykoncepcyjnych. Czasami przyczyną tego niedoboru może stać się wada wrodzona polegająca na zmniejszonej przyswajalności tej witaminy. Wcześniejsze badania wykazały, że kwas foliowy chroni podczas ciąży płód przed wadami rozwojowymi układu nerwowego.
Naukowcy z Huddinge University Hospital w Szwecji oraz National Institute of Child Health and Human Development w USA zaobserwowali, że kobiety ciężarne, w których osoczu poziom kwasu foliowego był niski, były o 50 procent bardziej narażone na poronienie niż kobiety z poziomem normalnym lub podwyższonym. Badania prowadzone przez trzy lata objęły 468 kobiet, które poroniły, i 921 innych. Poziom kwasu foliowego mierzono między 6 a 12 tygodniem ciąży. Wszystkie kobiety mieszkały w Szwecji, gdzie (w przeciwieństwie do USA) żywność nie jest wzbogacana sztucznie w kwas foliowy). Na razie nie wiadomo, jaki jest mechanizm zapobiegania poronieniu.
Zdaniem zespołu prowadzącego badania, wyniki przemawiają za wzbogacaniem żywności w kwas foliowy.
Australijskie badania zespołu dr Michaela Fenecha wykazały ponadto, że kwas foliowy zmniejsza ryzyko uszkodzenia DNA, będące przyczyną raka. Obecnie zalecane jest dzienne spożycie na poziomie 200-400 mikrogramów dziennie. Badania dr Fenecha wskazują, że wyraźny efekt ochronny u młodych osób pojawia się przy spożyciu 700 mikrogramów dziennie.
2002, 10, 17 , PAP
Do góry
Czerwone wino chroni serce przed chorobą wieńcową
Picie czerwonego wina hamuje produkcję endoteliny, co zapobiega
wystąpieniu choroby wieńcowej serca - donoszą w "Nature" Roger Corder
wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Królowej Marii w Londynie. Od
dawna wiadomo, że dieta śródziemnomorska zawierająca owoce, warzywa,
oliwę z oliwek i czerwone wino powoduje mniejszą zapadalność na choroby
serca. Już wcześniej stwierdzono, że picie czerwonego wina powoduje
zwiększenie we krwi ilości lipoprotein o wysokiej gęstości, które przez
to, iż hamują rozwój miażdżycy, czasami nazywa się potocznie „dobrym
cholesterolem”. Odkrycie naukowców z Wielkiej Brytanii potwierdza
spostrzeżenia, że czerwone wino, przede wszystkim z gatunku Cabernet
Sauvignon, przynosi więcej korzyści dla zdrowia niż inne napoje
alkoholowe. Wyjaśnia też dlaczego ludzie mieszkający we Francji znacznie
rzadziej zapadają na chorobę wieńcową serca w porównaniu do mieszkańców
Wielkiej Brytanii i to mimo tego, iż zarówno mieszkańcy Francji jak i
Wielkiej Brytanii mają w swoich dietach porównywalną ilość nasyconych
kwasów tłuszczowych. Zjawisko mniejszej liczby zachorowań na chorobę
wieńcową we Francji w porównaniu do innych krajów europejskich nazwano
"francuskim paradoksem". Stwierdzono, że picie czerwonego wina wpływa
również korzystnie na inne czynniki mające znaczenie w rozwoju miażdżycy
- mianowicie powoduje zwiększenie rozpadu białka fibryny, wytrącającego
się w czasie krzepnięcia krwi, jak również hamuje czynność płytek krwi,
co ogranicza ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej. Naukowcy brytyjscy
twierdzą, że związki chemiczne występujące w czerwonym winie -
polifenole, których najwięcej znajduje się w skórkach winogron, hamują
produkcję substancji zwanej endoteliną. Endotelina to peptyd, który
powoduje skurcz naczyń krwionośnych, a jej zbyt duża produkcja wydaje
się być istotnym czynnikiem w rozwoju miażdżycy i choroby wieńcowej
serca. W badaniach stwierdzono, że polifenole uzyskane z win francuskich
zmniejszają syntezę endoteliny w komórkach śródbłonka aorty. Obniżenie
produkcji endoteliny po podaniu polifenoli wynika z hamowania
przepisywania informacji DNA na RNA w odcinku, w którym kodowany jest
właśnie ten peptyd. To hamowanie transkrypcji wiąże się prawdopodobnie z
tym, iż polifenole zawarte w czerwonym winie hamują czynność jednego z
istotnych enzymów wbudowanych w błonę komórkową komórek śródbłonka
naczyń krwionośnych, zwanego kinazą tyrozynową. Kinaza tyrozynowa to
białko, które tak zmienia funkcjonowanie komórek naczynia krwionośnego,
iż następuje wzrost produkcji endoteliny. Stwierdzono, co ciekawe, że
polifenole uzyskane z wina czerwonego są dużo efektywniejsze w hamowaniu
produkcji endoteliny, niż polifenole uzyskane bezpośrednio z czerwonych
winogron. Badania wykazały także, że białe i różowe wina nie mają
takiego dobroczynnego działania na układ krążenia jak wino czerwone.
Spożywanie czerwonego wina w umiarkowanych ilościach może być zatem, ze
względu na dużą zawartość polifenoli, skuteczne w zapobieganiu chorobie
wieńcowej serca. Poznanie komórkowego mechanizmu działania substancji
zawartych w czerwonym winie, zdaniem brytyjskich naukowców, przyczyni
się do opracowania skutecznych strategii przeciwdziałających powstawaniu
miażdżycy i ograniczających rozwój chorób układu krążenia.
2001, 12, 21 , PAP
Do góry
Sulforafan znajdujący się w brokułach ma działanie antybakteryjne i niszczy bakterie powodujące wrzody żołądka - donosi najnowszy numer "Proceedings of the National Academy of Sciences". Brokuły są bardzo zdrowymi warzywami o właściwościach anty- rakowych. Zawierają wiele korzystnych dla zdrowia przeciwutleniaczy jak: witamina C, beta-karoten, sulforafan, kwercetyna, indole, luteina i glutation. Grupa naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa pod kierunkiem Jeda Fahey'a oraz francuskiego centrum badań naukowych pod kierunkiem Alaina Lozniewskiego odkryła, ze sulforafan zawarty w brokułach ma działanie antybakteryjne.
Okazało się, że sulforafan bardzo skutecznie niszczy bakterie
Helicobacter pylori, patogeny odpowiedzialne za powstawanie wrzodów
żołądka. Sulforafan w badaniach laboratoryjnych był skuteczny nawet
wobec szczepów Helicobacter pylori odpornych na działanie większości
antybiotyków. Sulforafan zabijał komórki bakteryjne zarówno od zewnątrz
jak i od wewnątrz. W eksperymentach prowadzonych na myszach wykazano ponadto, że
sulforafan chroni myszy przed rakiem żołądka i dwunastnicy. Naukowcy
próbują określić, czy dietetyczne dawki sulforafanu, czyli po prostu
spożywanie dużych ilości brokułów, będzie miało takie samo działanie
ochronne dla żołądka. Brokuły na pewno warto jeść, nawet jeżeli nie dadzą nam
stuprocentowej ochrony przed rakiem i wrzodami, zawierają bowiem dużo
witamin i innych korzystnych dla organizmu związków.
Do góry
Antyrakowe własności kiszonej kapusty
Proces kiszenia kapusty jest związany z powstawaniem związków o
znakomitych własnościach przeciwnowotworowych - donieśli badacze fińscy
na łamach "Journal of Agricultural and Food Chemistry". Naukowcy od
dawna podejrzewali kiszoną kapustę o własności antyrakowe. Jedną z
głównych poszlak w tym kierunku były wyniki badań epidemiologicznych
przeprowadzonych na Polkach, które wyemigrowały do USA. Okazało się, że
częściej cierpią one na raka piersi niż rodaczki, które pozostały w
ojczyźnie. Niektórzy badacze przypisywali te różnice, mniejszemu
spożyciu kiszonej kapusty przez polskie emigrantki.
Wyniki jednego badania sugerowały, że jakiś składnik kiszonej kapusty
hamuje działanie estrogenów, tj. żeńskich hormonów płciowych, które mogą
mieć udział w rozwoju raka piersi. Jak dotąd nie udało się jednak
wyjaśnić jaki to składnik. Zespół pod kierunkiem dr Eevy-Liisy Ryhanen
podjął się analizy różnych biologicznie aktywnych składników zawartych w
kiszonej kapuście.
Okazało się, że w procesie fermentacji, jaki zachodzi w trakcie kiszenia
kapusty, uwalniają się enzymy rozkładające zawarty w surowej kapuście
związek o nazwie glukozynolan, na kilka innych związków. Jednym z
głównych produktów tej reakcji są, znane ze swych własności
antynowotworowych - izotiocyjaniany.
Wyniki doświadczeń na zwierzętach wskazywały, że związki z tej grupy
mogą chronić przed rozwojem raka sutka, jelita grubego, płuc i raka
wątroby. Jak zaobserwowali badacze, poza związkami z grupy
izotiocyjanianów, w kiszonej kapuście znajdują się inne "zdrowe"
substancje nieobecne w surowej. Są to m.in. różne kwasy organiczne, jak
kwas mlekowy, który ułatwia trawienie. "Wykazaliśmy, że kiszona kapusta
może mieć przynosić więcej zdrowotnych korzyści niż surowa czy gotowana,
zwłaszcza jeśli chodzi o zwalczanie raka" - komentuje dr Ryhanen. "Teraz
chcemy opracować najbardziej optymalny proces fermentacyjny, tak by w
trakcie kiszenia powstawało jak najwięcej izotiocyjanianów" - dodaje.
Mimo, że w trakcie fermentacji następuje pewien ubytek witaminy C, to
kiszona kapusta okazała się być nadal bogatym jej źródłem, podobnie jak
wielu związków mineralnych i błonnika. Praca fińskich autorów po raz
kolejny dowiodła, że warzywa z rodziny krzyżowych, do których oprócz
kapusty należą też brokuły, kalafior i brukselka, stanowią niezwykle
bogate źródło związków o działaniu przeciwnowotworowym. Teraz pozostaje
jednak do udowodnienia, że izotiocyjaniany wykazują antynowotworowe
działanie nie tylko u zwierząt, ale też u ludzi.
2002, 10, 18 , PAP
Do góry
Ostry trening wymaga ekstra protein
Na rynku mamy wiele odzywek białkowych oraz suplementów zawierających
różnorakie aminokwasy, ale czy warto je spożywać aby uzupełnić normalną
dietę? Najnowsze badania wskazują że większe ilości białka mogą być
zbawienne dla atletów.
Badaniu poddano wyczynowych sprinterów oraz skoczków których podzielono
na dwie grupy w dwóch sesjach testowych trwających pięć tygodni w czasie
których badacze mierzyli skutki wysiłku na podstawie wyników krwi.
Jedną z prób było krótka sesja biegowa obejmująca trzy sesje 4x60
metrów. Przerwy między powtórzeniami trwały 2 minuty natomiast między
kolejnymi sesjami – 6 minut. Drugi test przeprowadzono na drugi dzień i
polegał on na biegu długodystansowym obejmującym 20 sekundowe sprinty do
wyczerpania. Szybkość bieżni była zwiększana między każdym powtórzeniem,
oddzielone 100 sekundowym odpoczynkiem.
Poziom aminokwasów, testosteronu, hormonu wzrostu i kortyzolu we krwi
atletów był mierzony rano na czczo, 10 minut przed i 10 minut po
przeprowadzeniu treningu. Po pięciotygodniowym okresie treningów
wykonano roztrenowanie polegające na sprintach, ćwiczeniach bez
obciążenia, kształtowaniu wytrzymałości oraz ćwiczeniach
pylometrycznych.
Dieta grupy badanych opierała się na standardowej diecie sportowców
składającej się z 15% udziału białka, 53% węglowodanów oraz 32%
tłuszczy. Analiza testu krwi sportowców wykazała że poziom aminokwasów
był o 20% niższy po 5 tygodniowej sesji treningowej niż przed
przeprowadzeniem badań, dla kontrastu – spoczynkowy testosteron wzrósł o
25%. Zauważono również że bieg na krótkim dystansie powoduje spadek
poziomu pewnych aminokwasów (asparagina, walina, tauryna), długie
dystanse prowadziły do nieznacznych zmian.
Redukcja poszczególnych poziomów aminokwasów po treningu sugeruje że
dostarczanie białek/aminokwasów nie pokrywało potrzeb treningowych,
dlatego też aby pokryć swoje zapotrzebowanie, organizm wychwytywał wolne
aminokwasy. Podniesiony poziom testosteronu i obniżone stężenie
kortyzolu po treningu pokazuje że organizmy atletów znajdowały się w
fazie anabolicznej – gotowej do odbudowania komórek „zniszczonych” w
trakcie treningu. Dlatego też wyciągnięto wnioski że większą korzyść
atleci odnieśliby gdyby poziom „materiału budującego” (aminokwasów) był
wyższy niż 15% (1.25g/kg masy ciała) przy tak intensywnym treningu.
Wyciągnięte wnioski przez badaczy sugerują że gdyby spożywanie białka
wyniosło 1.7g/kg masy ciała atleci odnieśliby większą korzyść z
przeprowadzonych treningów. Idealnym pożywieniem byłoby jedzenie
niskotłuszczowego białka pochodzącego z twarogów, indyka, fasoli, białek
jaj itp. Badacze potwierdzają również że dobrym rozwiązaniem jest
spożywanie odżywek białkowych w połączeniu z węglowodanami i
elektrolitami (w jednym napoju).
Do góry
Zapewne wielokrotnie słyszeliście, że wykonywanie na okrągło tych samych ćwiczeń, w dodatku w ten sam sposób, prowadzi do monotonii, która jest skutecznym hamulcem rozwoju mięśni. Sądzę, że przy tej okazji zastanawialiście się, czy zmianę pozycji stojącej na siedzącą lub odwrotnie, można traktować jako inny sposób wykonania ćwiczenia, oraz czy zmiana taka coś daje i która z tych pozycji jest korzystniejsza? Na pozór można by sądzić, że nie ma żadnej różnicy. Ale czy na pewno? Zanim zaczniemy rozpatrywać ten problem, kilka słów o pewnej niezmiernie ważnej części naszego ciała, która odgrywa szczególną rolę, zarówno w ćwiczeniach wykonywanych w pozycji stojącej, jak i siedzącej. Mowa - rzecz jasna - o kręgosłupie.
Kręgosłup składa się z 24 kręgów, które są oddzielone od siebie dyskami. Każdy dysk składa się z otoczki włóknistej, która jest wypełniona substancją galaretowatą. Działanie dysków można porównać do działania amortyzatorów w samochodzie. Ich zadaniem jest redukowanie siły nacisków, głównie pionowych.
W kręgosłupie występują trzy krzywizny. Każda z nich jest zbliżona kształtem do prawidłowej lub odwróconej litery C. Pierwszą krzywiznę stanowi odcinek szyjny, drugą - piersiowy, trzecią zaś - lędźwiowy. Utrzymywanie w trakcie wykonywanych ćwiczeń prawidłowych krzywizn kręgosłupa jest podstawowym warunkiem naszego bezpieczeństwa. W pozycji stojącej, o ile układ kręgosłupa jest prawidłowy, wszelkie naciski rozkładają się na wszystkie kręgi. Dzięki temu nie są one ani uciążliwe, ani niebezpieczne, a zachowanie naturalnej krzywizny kręgosłupa nie sprawia większych problemów. Nieco inaczej sprawa wygląda w pozycji siedzącej. W tej pozycji wiele osób ma skłonności do garbienia się. W konsekwencji naciski na kręgosłup rozkładają się na znacznie mniejszą liczbę kręgów. Oznacza to, że przy tym samym ciężarze, na każdy krąg przypada o wiele większe obciążenie. Jest to tym niebezpieczniejsze, im większymi ciężarami ćwiczymy.
Rozpatrując wykonywanie ćwiczeń pod kątem bezpieczeństwa wydaje się, że z kilku powodów takie ćwiczenia, jak: wyciskanie sztangi zza karku lub z klatki piersiowej, unoszenie ramion ze sztangielkami (ćwiczenia na mięśnie naramienne), francuskie wyciskanie sztangielki lub sztangi (ćwiczenia na tricepsy), unoszenie przedramienia ze sztangielką lub przedramion ze sztangielkami (ćwiczenia na bicepsy) bezpieczniej jest wykonywać w pozycji stojącej.
Jest to tym bardziej zasadne, że w pozycji siedzącej jedynym amortyzatorem nacisków jest kręgosłup, zaś w pozycji stojącej rolę amortyzatorów spełniają także stawy skokowe, kolanowe i biodrowe. W pozycji stojącej łatwiej jest też korygować ewentualne błędy w postawie, co również, i to w sposób istotny, zwiększa bezpieczeństwo kręgosłupa. Mogę przy tym zapewnić, że jeżeli ćwiczenia wykonujemy w sposób prawidłowy i prawidłowo ustalamy wagę ciężaru, to obojętnie, czy siedzimy, czy stoimy ryzyko urazów jest niewielkie. Tym niemniej, osoby mające problemy z kręgosłupem, a także używające do ćwiczeń dużych ciężarów, powinny mocno się zastanowić nad wyborem pozycji, w której będą ćwiczyć.
Pozycja a wielkość obciążenia Na końcowy efekt każdego powtórzenia, i to w każdym ćwiczeniu, składa się praca (stopień zaangażowania) określonej liczby mięśni. Im więcej mięśni uczestniczy w ćwiczeniu, tym większa jest siła wypadkowa, będąca sumą siły poszczególnych mięśni.
Użyjmy jako przykładu ćwiczenia, polegającego na wyciskaniu sztangi z klatki piersiowej. Z porównania pozycji stojącej z siedzącą jasno wynika, że przy tej pierwszej dochodzi praca mięśni nóg. O większym zaangażowaniu mięśni grzbietu i brzucha nawet nie wspomnę. Skoro więc owa siła wypadkowa jest większa, a jest, to możemy ją spożytkować na realizowanie ćwiczenia z większym ciężarem. Większy ciężar sztangi sprawia, że ćwiczone mięśnie, a dokładniej ich włókna, są poddawane działaniu silniejszych bodźców. Silniejsze bodźce to z kolei lepsze stymulowanie mięśni do wzrostu, co w linii prostej przekłada się na szybszy ich rozwój. A jeżeli dodamy do tego i większą liczbę zaangażowanych w pracę mięśni, to mamy już pełnię szczęścia. To właśnie z tej racji, ćwiczenia w pozycji stojącej są zalecane głównie w okresie zwiększania masy mięśniowej.
W wielu ćwiczeniach dochodzi jeszcze możliwość wykonywania powtórzeń oszukanych, a to dzięki wykorzystaniu „sprężynującej" roli kolan lub tułowia. Jeżeli chodzi o kolana, to w takich ćwiczeniach, jak np.: wyciskanie sztangi zza karku lub z klatki piersiowej, wyciskanie sztangielek (ćwiczenia na mięśnie naramienne), francuskie wyciskanie sztangi lub sztangielki (ćwiczenie na tricepsy), najpierw je lekko uginamy, a następnie energicznie prostujemy. Oba manewry muszą być ściśle zsynchronizowane z ruchem ciężaru. Ma to szczególne znaczenie w ostatnich powtórzeniach w serii, gdy brakuje nam już siły na ich prawidłowe wykonywanie.
Ćwiczenia wykonywane w pozycji siedzącej też mają swoje zalety. Dzięki temu, że wyłączają z pracy mięśnie ud oraz w znacznym stopniu ograniczają pracę mięśni grzbietu i brzucha, praktycznie całą swoją uwagę możemy skupiać na pracy tych mięśni, na rozwój których dane ćwiczenie jest skierowane. Nie musimy też martwić się o zachowanie równowagi, ponieważ pozycja siedząca i odpowiednio szerokie rozstawienie nóg równowagę taką zapewniają. Jeżeli tylko dopasujemy wielkość obciążenia do swoich możliwości i skoncentrujemy się na tym, co robimy, to nawet siedząc uzyskamy maksymalnie możliwe korzyści.
Aby ćwiczenia w pozycji siedzącej przynosiły nam oczekiwane rezultaty, należy spełniać kilka warunków, a mianowicie:
-Stopy rozstawiać tak szeroko, aby gwarantowały dobrą stabilność;
-Nie garbić się, aby nie powstawały kłopotliwe przeciążenia, zwłaszcza w dolnym odcinku kręgosłupa;
-Ruchy unoszenia i opuszczania ciężaru wykonywać płynnie;
-Na pierwszym miejscu stawiać technikę wykonywania ćwiczeń.
Jan Nowak
Do góry
Powiedzenie sport to zdrowie zna każdy z nas ale czy tak naprawdę każdą formę aktywności można nazwać „zdrową”?. Trening zdrowotny zakłada kształtowanie sprawności ruchowej, szczególnie cech związanych ze stanem zdrowia, zapobieganie chorobom cywilizacyjnym jak również wspomaganie w leczeniu. Wspólną cechą każdego treningu jest systematyczność wykonywania ćwiczeń. I tak autorzy zalecają częstotliwość sesji treningowych nie zadziej niż 2 razy w tygodniu, przy czym optymalnie jest wykonywanie ćwiczeń 3-4 razy w tygodniu. Gdy celem jest kształtowanie wytrzymałości stosuje się wysiłki dynamiczne trwające około 30 do 40 minut. Intensywność treningu musi być dostosowana do możliwości osoby ćwiczącej czy to będzie osoba prowadząca siedzący tryb życia czy osoba starsza czy też osoba z przewlekłą chorobą układu krążenia, gdyż istnieje możliwość wystąpienia powikłań sercowo naczyniowych, udaru cieplnego bądź też przeciążenia układu ruchu. Zaleca się zatem wysiłki o umiarkowanej intensywności (30-70% CM, częstość skurczów serca <150 min) bez nadmiernego obciążenia bioder, kolan i kręgosłupa. W początkowej fazie ruchu szczególnie polecanymi formami ruchu jest pływanie i ćwiczenia w wodzie jak również jazda na rowerze. Warto zwrócić uwagę że ćwiczenia o niewielkiej lub umiarkowanej intensywności zapewniają osiągnięcie większego wydatku energetycznego dzięki możliwości wydłużenia treningu, są również bezpieczniejsze. Ważną sprawą jest także fakt że podczas długotrwałej pracy o umiarkowanej intensywności zapotrzebowanie energetyczne pokrywane jest w większym stopniu przez utlenianie lipidów niż podczas krótkich wysiłków o dużym obciążeniu. Stąd też długotrwały marsz jest o wiele lepszą formą ruchu dla osób z nadwagą niż bieg .
Trening wytrzymałościowy zwany również dynamicznym powoduje usprawnienie czynności układu krążenia przejawiające się w obniżeniu częstości skurczów serca w spoczynku i podczas wysiłków submaksymalnych oraz ciśnienia tętniczego krwi. Co ciekawe wywiera korzystny wpływ na profil lipidowy osocza, poprawia wrażliwość na insulinę i tolerancję węglowodanów.
Ważnym elementem treningu zdrowotnego są ćwiczenia z pokonywaniem oporu, ukierunkowane na kształtowanie siły mięśni. Ze względu na duży wzrost ciśnienia, który towarzyszy wysiłkom statycznym, zaleca się by obciążenie nie przekraczało 50%CM i aby ćwiczenia wykonywane były bez statycznego zatrzymania ciężaru. Zwiększanie ciężaru następuje wtedy gdy ćwiczący bez zmęczenia wykonuje 10 powtórzeń. Serie 8-10 powtórzeń powinny być wykonywane dwu- lub trzykrotnie podczas sesji treningowych, 2-3 razy w tygodniu. Wpływ ćwiczeń z pokonywaniem oporu na układ krążenia jest zdecydowanie mniejszy niż w przypadku ćwiczeń dynamicznych, niemniej powodują obniżenie spoczynkowego ciśnienia tętniczego. Ćwiczenia siłowe mają również korzystny wpływ na kości (strukturę oraz gęstość), tak więc są istotnym czynnikiem w zapobieganiu osteoporozie.
Do góry
Historia światowego sportu ciężarowego
Wzmianki o podnoszeniu ciężarów, jako dyscyplinie sportu , sięgają
starożytności, roku 774 przed naszą erą. I to stwierdzenie pozwala
zaliczyć naszą dyscyplinę do grupy najstarszych dziedzin sportu
uprawianych przez człowieka. Tu jednak nie będziemy się zajmować aż tak
odległą historią, bo wystarczy przypomnieć, że w latach 80. XIX wieku w
Europie zaczęto uprawiać podnoszenie ciężarów w zbliżonej do obecnej
formie. Jednak przechodziła ta dyscyplina wiele przeobrażeń zanim doszło
najpierw do trójboju na który składały się wyciskanie, rwanie i podrzut
oburącz, a od 1973 r do dwuboju, z wyeliminowaniem wyciskania.28 marca
1891 roku w Londynie odbyły się zawody z udziałem 7 zawodników z 6
państw, które uznane zostały przez historyków za pierwsze mistrzostwa
świata.
Tak więc historia mistrzostw globu ma już ponad 110-letnią tradycję.
Nieco później powstała międzynarodowa organizacja zrzeszająca kluby
podnoszenia ciężarów z kilku państw. W 1905 r. w Duisburgu powołano do
życia "Światową Unię Atletów Amatorów" (Amateur-Athleten-Weltunion). Po
licznych, długo trwających sporach i dyskusjach, właśnie tę organizację
uznano za pierwszą międzynarodową federację podnoszenia ciężarów. Tak
więc w 2005 r obchodzić będziemy 100-lecie istnienia Międzynarodowej
Federacji Podnoszenia Ciężarów - IWF, a główne związane z tym
uroczystości zaplanowano w stolicy Kataru - Doha, gdzie w tym samym
czasie odbędą się też mistrzostwa świata kobiet i mężczyzn. Ponad
100-letnia historia mistrzostw świata została doskonale przedstawiona i
udokumentowana przez Honorowego Prezydenta IWF - Gottfrieda Schoedla w
wielu jego publikacjach, a szczególnie w "Concealed or Forgotten The
Lost Past" oraz w "Medals and Worlds Records in Weightiifting".Z tych
źródei wynika, że na początku XX wieku różne grupy państw powoływały do
życia kilka międzynarodowych organizacji, aż w 1920 powstała - założona
przez przedstawicieli 11 państw - Międzynarodowa Federacja Podnoszenia
Ciężarów (Federation Internationale Halterophile - FIH), której
bezpośrednim kontynuatorem jest obecna International Weightiifting
Federation - IWF.
Nie mniej obecni działacze sportu ciężarowego szanują tradycje i
inicjatywy poprzednich pokoleń, stąd jednoznaczne stwierdzenie, że
zbliżamy się do świętowania 100-lecia działania międzynarodowej
organizacji podnoszenia ciężarów. Tym bardziej, że przecież w programie
pierwszych nowożytnych Igrzysk Olimpijskich w 1896 r w Atenach jedną z
dyscyplin było podnoszenie ciężarów. Jakby jednak nie liczyć i oceniać -
nie ulega najmniejszej wątpliwości, że historia współczesnego sportu
ciężarowego sięga przełomu XIX i XX wieku.Do dnia dzisiejszego
przeprowadzono 71 mistrzostw świata mężczyzn, 14 mistrzostw świata
kobiet, a także 28 mistrzostw świata juniorów, 8 mistrzostw świata
juniorek, a 5 razy odbyty się akademickie mistrzostwa świata. W 27 do
tej pory przeprowadzonych letnich igrzyskach olimpijskich, podnoszenie
ciężarów nie figurowało w ich programie jedynie trzy razy - w latach
1900, 1908 i w 1912, a w 2000 roku po raz pierwszy o medale olimpijskie
w podnoszeniu ciężarów, obok mężczyzn, walczyły kobiety.
W 71 mistrzostwach świata mężczyzn w latach 1891 - 2001 startowało 8119
zawodników, którzy otrzymali 3179 medali w tym 1063 złote. Są to medale
wręczane trzem najlepszym za wyciskanie, rwanie, podrzut i 3-bój, bądź
2-bój. W MŚ pań w latach 1987 - 2001 o medale ubiegało się 1677
zawodniczek. Nagrodzono je 1080 medalami (w tym 360 złotymi), a warto
przypomnieć, że panie walczyły już tylko w rwaniu, podrzucie i
dwuboju.Aby dopełnić tej krótkiej statystycznej wyliczanki, podamy
jeszcze, że mężczyźni do końca 2001 roku, od okresu kiedy obowiązują
tylko dwa boje, 1464 razy poprawiali rekordy świata, w tym 642 w rwaniu,
601 w podrzucie i 221 w dwuboju. Analogiczna statystyka rekordów pań,
które przecież oficjalnie rywalizują na pomostach dopiero od 1987 r,
wygląda nastąpująco: łącznie 546 rekordów - 188 w rwaniu, 195 w
podrzucie i 163 w dwuboju.
Dla jasności trzeba dodać, iż autorkami aż 445 rekordów świata są
zawodniczki Chin, wyprzedzając w tej klasyfikacji Bułgarię, której
zawodniczki poprawiały rekordy świata... 26 razy.IWF należy do
nielicznej grupy międzynarodowych federacji sportowych zrzeszających
ponad 150 krajowych związków. Obecnie IWF skupia krajowe związki z 167
państw ze wszystkich kontynentów. Zrzesza też pięć federacji
kontynentalnych - Europy (EWF), Azji (AWF), Afryki (WFA),
Pan-Amerykańskiej (PAWF) i Oceanii(OWF).
Do góry
Przeszłość
powerlifterów - Całe złoto Islandii
Panowie, to nie sen powiedział trener Zdzisław Pieńkos patrząc przez
okno samolotu. Rejsowego lot Boeinga da linii SAS dobiegał końca. Za
kilkanaście minut maszyna miała dotknąć kołami betonowego pasa obok baw
United States Air Forces w Keflaviku. To już Islandia i początek
wielkiej przygody polskich specjalistów od trójboju siłowego którzy z
początkiem maja właśnie tam udali się na swoje mistrzostwa Europy.
Pięćdziesięciokilometrowy dystans z lotniska Keflavik do stołecznego
Reykjaviku mógł zadziwić każdego. Droga wiodła wąwozem obok szarych
bloków skalnych w ponurym krajobrazie północy, resztek śniegu i
rachitycznej wiosny. Polscy trójboiści: Jan Wilczyński i Jan Łuka
powiedzą potem, że wtedy jeszcze raz przyrzekli sobie, iż będą walczyć
do końca. Jak było - wiemy. Wilczyński we wspaniałym stylu został
mistrzem Europy w wadze do 67,5 kilograma, Łuka odebrał srebrny medal w
kategorii 82,5 kilograma! To ogromne sukcesy, chociaż wcale nie było
wiadomo, czy Polacy w ogóle będą mieli możliwość startu w dalekiej
Islandii.
Magiczne słowo ?powerlifting" zrobiło w ostatnich czasach zawrotną
karierę. Ów trójbój siłowy, czyli przysiad ze sztangą, wyciskanie w
leżeniu na ławeczce i próba martwego ciągu, jest tak stary jak historia
mocowania się człowieka z naturą i ciężarem. Gdy krystalizował się model
współczesnego sportu trójbój przegrał w weightliftingiem, czyli
podnoszeniem ciężarów gdzie dynamiczne boje rwania i podrzutu zastąpiły
statyczne popisy współczesnych Samsonów. Odrzucony z ruchu olimpijskiego
powerlifting zaczął żyć własnym życiem. Jest popularny w USA, w
Skandynawii, Japonii, Australii, RFN. Szybko dopracował się własnych
międzynarodowych organizacji, własnych championatów, władz, rekordów i
wydawnictw. W Polsce jeszcze niedawno próby trójbojowe były składnikiem
tak zwanego ?wieloboju kulturystycznego", a do dziś każdy adept
bodybuildingu ma w swym treningu elementy rodem właśnie z trójboju.
Gdy w maju ubiegłego roku powstawał Polski Związek Kulturystyki i
Trójboju Siłowego wiadomo było od dawna iż fuzja właśnie tych dwóch
dyscyplin jest nieunikniona. Obie za bazę swego działania miały przez
ostatnie lata TKKF i obie, spychane przez wybrzydzaczy na peryferie
wyczynu, wspaniale potrafiły się obronić. Geografia polskiego trójboju
nie jest skomplikowana, choć nieco dziwna. Od lat prym wiedzie
zakopiański klub Giewont założony i kierowany przez Piotra Kozioła,
chorzowski Bartek, Tytan Żory z Marianem Ciemięgą, Relax Kamienna Góra
(Andrzej Sobczyk), przebijają się elzetesowcy ze Świdwina, szczątkowo
występują ludzie z Warszawy, a zawsze trwa pułtuska Nadnarwianka dawniej
znana jako klub Mewa. Po powstaniu PZKiTS zaczęły się starania o
usystematyzowanie trójbojowej działalności, weryfikację rekordów Polski,
powołanie kadry narodowej, cykliczność mistrzostw kraju i ważnych imprez
wynikających z kalendarza. Wreszcie
o możliwości obsadzania przez Polaków mistrzostw Europy i świata. W
dużej mierze to się udało.
1989r czteroosobowa ekipa polskiego powerliftingu brała udział w
championacie Europy w fińskim Lahti. Jechano z nadziejami: rzeczywistość
okazała się brutalna. Szok. Inny, lepszy sprzęt, specjalne - niedostępne
w kraju bandaże, kostiumy, hydrauliczne stojaki, perfekcyjne sędziowanie
gdzie nie ma żadnej tolerancji i zaliczania za "hart ducha i ambicję". W
rezultacie ekipa potencjalnych medalistów wystąpiła na 60% swoich
możliwości, a miejsca szóste i ósme nie zadowoliły nikogo.
Sezon 1990 otworzyły dopiero kwietniowe mistrzostwa Polski w Zakopanem.
Znowu grad nowych rekordów Polski i znowu pytanie o to co z tymi
rekordami można wywalczyć właśnie w Reykjaviku? Kalkulacja była prosta.
Koszt przelotu jednego reprezentanta na trasie Warszawa - Islandia -
Warszawa wahał się w granicach 14 milionów złotych co przy szczupłych
finansach PZKiTS (300 milionów na ?wszystko" w roku 1990) i prowokował
do dyskusji. Początkowo myślano o starcie kwartetu Jan Wilczyński, Jan
Łuka i ciężcy Piotr Pawlik i Piotr Kozioł. Trener kadry, Zdzisław
Pieńkos, szalał mając przed oczyma tabele najlepszych wyników w Europie
i powoli stawało się jasne, iż szanse na medale powinna mieć tylko
dwójka: Wilczyński i Łukja. Tak też postanowiły władze związku mając w
zanadrzu jeszcze jeden oszczędnościowy argument. Będzie więcej miejsc i
środków na wyposażenie ekipy która w listopadzie uda się blisko, bo do
Hagi, na najważniejszą imprezę sezonu: mistrzostwa świata. Trener
Pieńkos, Wilczyński i Łuka wreszcie poszybowali ku Wyspie Gejzerów. Dla
pierwszego były to nerwowe godziny. Przy sztandze od lat prawie
trzydziestu: i przy ciężarach i przy powerliftingu. Sam Pieńkos jest
nauczycielem w pułtuskim liceum, ongiś odkrył i wychował reprezentanta
kraju w ciężarach. olimpijczyka, medalistę mistrzostw świata, Andrzeja
Piotrowskiego, ale od kilku już lat jest wierny tylko trójbojowi.
Twierdzi, iż jest to jedna z najzdrowszych dyscyplin sportu gdzie
urazowość występuje w stopniu minimalnym że to konkurencja dla
wszystkich dająca możliwość kontynuowania kariery przez wiele lat, bo
przecież zdarzają się i tu pięćdziesięcioletni championi. Wreszcie
trudno o sport bardziej amatorski, czysty, o środowisko tak
przyjacielskie i pozbawione wewnętrznych zawiści. I Pieńkos mógł modlić
się o to aby ów daleki Reykjavik był punktem zwrotnym w całej historii
jego ukochanego trójboju. Ale i Pan Bóg nic by nie pomógł bez naprawdę
fantastycznej dyspozycji Wilczyńskiego i Łuki.
Wyniki Europy w trójboju siłowym, Reykjavik, 4-6 maja 1990
Waga
50kg ? Jon Clay (Wielka Brytania) ? 480 (180+105+195)
56kg ? Gary Limes (Wielka Brytania) ? 542,5 (212,5+127,5+212,5)
60kg ? Gerard Mc Namara (Irlandia) ? 592,5 (227,5+127,5+237,5)
67,5kg ? Jan Wilczyński (Polska) ? 652,5 (240+147,5+265)
75kg ? Markku Personnen (Finlandia) ? 750 (277,5+155+317,5)
82,5kg ? Jaaromo Virtaanen (Finlandia) ? 842,5 (330+185+327,5) 2. Jan
Łuka (Polska) ? 752,5 (275+167,5+310)
90kg - Floreano Domenici (Włochy) ? 845 (320+205+320)
Henryk Jasiak
Do góry
Powstanie trójboju
siłowego na świecie
Jako początek powstania trójboju siłowego należy uznać rok 1958, kiedy
to w Wielkiej Brytanii odbyły się pierwsze mistrzostwa krajowe. Nie był
to jeszcze klasyczny trójbój, lecz boje zmieniane w zależności od
zawodów. Najczęściej stosowany był triplet: przysiad, wyciskanie leżąc i
unoszenie przedramion. Około roku 1966 unoszenie przedramion wymieniono
na martwy ciąg i taki układ bojów pozostał do chwili obecnej.
W późniejszym potentacie siłowym, Stanach Zjednoczonych, pierwsze zawody
rozegrano w roku 1964, a rok 1972 przyniósł zawiązanie się
Międzynarodowej Federacji Trójboju Siłowego ? International Powerlifting
Federation (IPF). Rok później odbyły się pierwsze oficjalne Mistrzostwa
Świata w Trójboju Siłowym.
Oficjalne europejskie struktury trójboju siłowego zawiązały się w Turku
(Finlandia) 14 maja 1977 roku (Kongres obradował od godziny 1100 do
godziny 1245), kiedy to zgromadzeni działacze i zawodnicy z Wielkiej
Brytanii, Finlandii, Szwecji i Norwegii podjęli decyzję o powstaniu
Europejskiej Federacji Trójboju Siłowego (EPF) . Pierwszym prezydentem
EPF został wybrany Jaaka Parvianen z Finlandii. Prezydium stanowiło
4-ech wiceprezydentów, w tym ówczesny prezydent IPF - Vic Mercer z
Wielkiej Brytanii. Językiem oficjalnym został wybrany język angielski.
Federacja Europejska rozpoczęła wydawanie oficjalnego magazynu "European
Powerlifting Journal". Redaktorem naczelnym został Arnold Boström ze
Szwecji, jeden z ośmiu delegatów na Kongres Założycielski EPF. Ten
periodyk ukazywał się conajmniej przez cztery kolejne lata.
Jedną z uchwał pierwszego kongresu było organizowanie corocznych
Otwartych Mistrzostw Europy Mężczyzn w Trójboju Siłowym. Zawody te miały
odbywać się w pierwszym lub drugim tygodniu maja począwszyod następnego
roku po Kongresie Założycielskim. Podjęto również decyzję o
rejestrowaniu i publikowaniu rekordów Europy. Pierwsze mistrzostwa
Europy miały odbyć się w maju 1978 r. w Sztokholmie zorganizowane przez
Nordic Powerlifting Federation. W przypadku, gdyby pokongresowe
uzgodnienia Arnolda Boströma nie doszły do skutku, zawody miała przejąć
Wielka Brytania. W Turku ustalono również zasady rozgrywania zawodów
trójboju siłowego, m.in. trzech podejść dla każdego boju. Zgodzono się,
że miminalnym standardem zakwaterowania jest zapewnienie 3-dniowych
noclegów ze śniadaniem oraz lokalnego transportu.
Starania Arnolda Boströma o zorganizowanie mistrzostw w Sztokholmie nie
odniosły skutku. Zgodnie z ustaleniami Kongresu Załozycielskiego, w
następnym roku, w dniach 1-2 kwietnia 1978, odbyły się w Birmingham
pierwsze Mistrzostwa Europy Mężczyzn w Trójboju Siłowym. Zgromadziy 11
państw europejskich: Belgię, Francję, Finlandię, Islandię, Irlandię,
Włochy, Holandię, Nowrwegię, Szwecję, Wschodnie Niemcy i Wielką
Brytanię. Wystartowało 63 zawodników. Zawody wygrał Taito Haara z
Finlandii (140 kg wagi ciała) uzyskując 493,43 pkt. Schwartz'a,
ocierając się o tonę w trójboju zaliczając 980 kg i 400 kg w
przysiadzie. Minimalnie mniej - 493,41 pkt - Schwartz'a zdobył
Brytyjczyjk Des Gardner. Ten pierwszy najwyższy wynik znacząco
poprawiono dopiero 16 lat później kiedy to Austriak, Karl Selinger, jako
pierwszy przekroczył na mistrzostwach Europy 1000 kg.
Pierwsze międzynarodowe zawody trójboju siłowego z udziałem zawodników z
Europy Zachodniej i wyalienowanej powojenną sowietyzacją Europy
Wschodniej odbyły się w 1983 r. w Czechosłowacji, w mieście Most.
Uczestniczyły w niej Norwegia, Czechosłowacja i Polska. Na zawodach
pomiędzy Polską a Norwegią w 1985 ówczesny prezes TKKF, Mieczysław
Borowy, i prezydent Szweckiej Federacji Trójboju Siłowego, Arnulf
Wahlstr&m, podjęli decyzję o zorganizowaniu Pucharu Bałtyku w Polsce w
1987 r. Efektem tego uzgodnienia i organizowania Pucharów było otwarcie
się Europy Wschodniej na całą Europę. Polska walnie przyczyniła się do
integracji dwóch obozów politycznych organizaując dwa pierwsze ?Puchary
Bałtyku?: w Gdańsku (1987) i Koszalinie (1989), na których wystartowali
zawodnicy z krajów socjalistycznych. W 1991 roku gospodarzem imprezy był
komunistyczny Związek Radziecki.
Na mistrzostwach Europy kraje bloku socjalistycznego zadebiutowały w
roku 1986 w Sztlokholmie (Szwecja), reprezentowały je Polska i
Czechosłowacja; rok później wystartowali zawodnicy z NRD. Zawodnicy
Europy Wschodniej pojawili się na mistrzostwach Europy dopiero w roku
1991 jako reprezentanci Związku Radzieckiego, rok później już jako kadra
niepodległych państw - Łotwa, Rosja i Ukraina.
Pierwszym medalistą z bloku Wschodniego został, startujący do dzisiaj,
czechosłowak Stefan Kolsovski - w kat. 52 kg zdobył brązowy medal z
wynikiem 420 kg (155+115+150).
Pierwszy start Polskiej reprezentacji zakończył się wielkim
niepowodzeniem - za nieznajomość przepisów międzynrodowych zapłaciło 3
spośród czterech zawodników paląc przysiady. Jedynie Jan Drzazgowski
zajął 6-te miejsce w kategorii 100 kg z wynikiem 740 (260+175+305).
Kategorię najmłodszych zawodników wprowadzono w roku 2001. Wtedy po raz
pierwszy odbyly się Mistrzostwa Świata Sub-Juniorów, odpowienik wiekowy
obecnego polskiego młodzika - do lat 18. Zawody zorganizowała Rosyjska
Federacja Trójboju Siłowego w Soczi. Objęły one zarówno juniorów, jak i
juniorki. Podział juniorów rozdzielił dotychczasową kategorię 14-23 lata
na dwie: 14-18 i 19-23. Zawodników i zawodniczek z jednej grupy wiekowej
nie mogą startowac w drugiej.
Kobiety pojawiły się na mistrzostwa Europy w roku 1983, w niemieckim
Darmstadt. EPF wprowadziła w 1985 r. Mistrzostwa Juniorów również w
Niemczech ? w Soest, natomiast juniorki pojawiły się na Mistrzostwach
Europy Juniorów w Czerkasach na Ukrainie dokładnie 10 lat później (autor
tekstu zadebiutował na tych historycznych już zawodach jako sędzia
międzynarodowy, oceniając jako sędzia główny kategorię juniorek). W obu
kategoriach weteranów po raz pierwszy rozegrano mistrzostwa Europy w
1988 r. w angielskim Milton Keynes. Najpóźniej rozpoczęto organizację
tej rangi zawodów dla kobiet-weteranek ? odbyły się one w Walencji, w
Hiszpanii, w roku 1995.
W tym samym roku odbyły się I Mistrzostwa Europy w Wyciskaniu Leżąc w
Budapeszcie (Węgry). Wystartowało w nich wówczas 8 zawodników z Polski
zdobywając dwa medale: złoty ? Andrzej Stanaszek (kat. 52 kg), brązowy ?
Czesław Kędziora (kat. 60 kg), obaj z Bielska-Białej. Stanaszek wygrał
te zawody uzyskując 162,67 pkt. Schwartz?a i ustanowił jednocześnie
rekord mistrzostw - 167,5 kg. Początkowo mistrzostwa w wyciskaniu leżąc
charakteryzowały się tym, że nie można było na nich pobijać rekordów
Europy i świata, natomiast notowane były rekordy mistrzostw Europy oraz
rekordy mistrzostw świata. Zdarzały się rekordy świata niższe od
europejskich.
Obecnie można pobijać rekordy świata na mistrzostwach Europy i
odwrotnie.
Arkadiusz Znojek
Do góry
Copyright (c) 2003-2007 www.research.ovh.org. All rights reserved powerlifter.